piątek, 12 grudnia 2025

Soul Land - Rozdział 14.4

Rozdział 14.4 - Biały Tygrys Złego Oka, Dai Mubai

Tłumacz: gerasik1999

Korekta: Seft-chan 



Gdy usłyszała te słowa, zawzięta mina Xiao Wu zniknęła.

– Uważaj na siebie. – powiedziała, patrząc na Tang Sana.

– Nie musicie się sprzeczać. Powiedziałem, oboje na raz. – Panicz Dai powiedział zniecierpliwiony.

Tang San bez napięcia i arogancji postąpił dwa kroki do przodu.

– Zapraszam.

W oczach Panicza Daia pojawił się zły błysk, lewa pięść nagle się uniosła, błyskawicznie ruszył przed siebie, celując w pierś Tang Sana. Jego ruchy były bardzo proste bez żadnych ozdobników, ale mina Tang Sana się zmieniła. Wszystko dlatego, że pęd pięści przeciwnika w kilka sekund osiągnął szczyt możliwości szybkości i siły. Jak coś takiego było możliwe bez doświadczenia w walce?

Tym razem Tang San nie miał możliwości, by się wycofać, ponieważ przez coś takiego pęd przeciwnika tylko wzrośnie, co dalej zwiększy siłę jego pięści. Dlatego nie tylko nie cofnął się, ale wręcz przeciwnie, ruszył przed siebie. Jego prawa stopa błyskawicznie postawiła krok, dzięki temu skrócił dystans o jakieś trzy metry, błyskawicznie zbliżając się do przeciwnika. Cel Tang Sana był prosty, musiał przerwać rytm ataku przeciwnika.

Podobnie wyprowadził prawą rękę, która w okamgnieniu stała się gładka i mlecznobiała, jak jadeit.

W akompaniamencie głośnego dźwięku prące przed siebie ciało Panicza Daia nagle się zatrzymało. Jednak Tang San wycofał się cztery, może pięć kroków w tył, by być w stanie się zatrzymać.

W oczach Panicza Daia widać było zaskoczony błysk. Nie sądził, że ten, kto stał przed nim, a który wyglądał na kilka lat młodszego od niego i wydawał się dzieckiem, będzie w stanie zatrzymać jego pięść.

Tym, co najbardziej zaskoczyło Panicza Daia, była pięść Tang Sana. W kwestii siły ataku on na pewno miał przewagę, ale jego prawa ręka bolała, jakby zaraz miała się rozpaść, pięść Tang Sana była twarda, niczym miedź okuta w litą stal.

Czy Tang San także nie był zaskoczony? Trzeba wiedzieć, że jego pięść miała w sobie nie tylko wewnętrzną siłę Tajemniczych Niebios, ale dodatkowo, jego siła ani trochę nie pasowała do jego wieku. Lata pracy jako kowal sprawiły, że jego siła dalece wykraczała poza siłę normalnych ludzi. Należało dodać do tego właściwości Tajemniczej Jadeitowej Dłoni, miał trzy przewagi, a mimo to przegrał.

Fizyczna siła przeciwnika była bardzo duża, ale nie była to dzika siła, bardziej obrobiona skupiona moc. Jakby cała fizyczna siła była skondensowana do wielkości pięści, która nagle eksploduje z wielką mocą, która sprawiała, że Qi oraz krew w ciele Tang Sana zaczynała krążyć.

– Dobrze, skoro jesteś w stanie odeprzeć moją pięść, masz prawo być moim przeciwnikiem. – Panicz Dai powiedział zimno, jego ciało znów było gotowe do działania.

Tym razem jego atak nie był tak prosty. Jego całe ciało nagle poleciało w przód, błyskawicznie dosięgając Tang Sana. Jego kończyny były dziwnie otwarte, przez co wyglądał, jakby cała jego obrona miała masę luk. Jednak jego kończyny poruszały się delikatnie, jakby miały pełną swobodę ruchu.

Poza panicz Daia stała się już imponująca, oba kolana lekko ugięte, palce w tym samym czasie wciśnięte w podłoże. Lewa ręka okrężnym ruchem zbliżająca się od zewnątrz, prawa ręka skupiona na zewnątrz wykonująca odpychający ruch, co razem dawało bardzo dziwną pozycję.

Ten atak panicza Daia można było uznać za jego unikatową zdolność, która wyrobiła jego imię. Niezależnie od tego, w jaki sposób przeciwnik starał się reagować na atak, on nadal miał wiele sposobów na reakcję. W tym wyraźnie otwartym ruchu kryła się prawdziwa technika ataku. Wszystkie cztery kończyny mogą stać się bronią.

Jednak gdy już miał wyprowadzić atak, nagle niewidzialna siła pojawiła się, prąc od dołu. Ta siła wydawała się bardzo uparta, ale nie powodowała uczucia silnego uderzenia, ale była nieustępliwa. Panicz Dai był w powietrzu, nie miał skąd zebrać sił na ruch kontrujący, więc poczuł tylko, jak jego ciało bezwładnie zostaje zepchnięte z początkowego kursu przez tę siłę. Przechylił się na jedną stronę, przez co atak naturalnie chybił celu.

Co to była za siła? W zdziwieniu myśl przebiegła przez głowę Panicza Daia. Jednak jego doświadczenie bojowe było rozległe. Dzięki gibkości tygrysa wykonał obrót w powietrzu i wylądował na ziemi.

Jednak w tym samym czasie Tang San ruszył do ataku. Wybrał idealny moment, dokładnie gdy nogi panicza Daia dotknęły ziemi. To był moment, gdy najtrudniej było korzystać z siły fizycznej.

Wykorzystując swoją technikę poruszania się, wykonał trzy na pozór niezgrabne kroki, szybko znajdując się przy Paniczu Daiu. Obie jego ręce błyskawicznie opadły, kierując się w stronę barków przeciwnika.

W oczach Panicza Daia pojawił się złowrogi błysk, dwie pary oczu błysnęły, jakby jednocześnie. Zrobił wydech i jego barki cofnęły się, następnie uderzył obiema pięściami, uniósł je i uderzył w łokcie Tang Sana. Dwa uderzenia wyprowadzone z powietrza spowodowały lekki trzask; widać było, że te pięści mają w sobie dużą siłę.

W tym samym czasie gdy wypuścił uderzenie pięściami, prawa noga panicza Daia błyskawicznie wystrzeliła do przodu, w tym bliskim dystansie niespodziewanie kopnął w stronę podbródka Tang Sana. Wyraźnie widać było gibkość jego ciała. Zarówno uderzenie pięściami, jak i uderzenie nogą, jeśli którykolwiek z tych ciosów dosięgnie celu, Tang San natychmiast straci możliwości walki.

Jednak czy Tang San mógł mu na to pozwolić? Nie należało zapomnieć, że to była specjalność Tang Sana.

Ręce opadające na barki Panicza Daia straciły swój cel, gdy ten wycofał swoje ramiona. Jednak ręce Tang Sana nie zatrzymały się, jedynie w tym samym czasie skierowały się bardziej w dół. W powstałej przestrzeni pojawiła się siła, którą panicz Dai poczuł wcześniej. Jego ręce natychmiast zostały zepchnięte na boki. Obie jego pięści także zsunęły się po rękach Tang Sana, nie trafiając w cel.

Gdy Tang San zaatakował, jego lewa noga błyskawicznie postąpiła do przodu, jego ciało przekręciło się w jedną stronę i wyprowadził cios barkiem prosto w pierś Panicza Daia. Sam Tang San będąc bokiem, pozwolił, by kopnięcie Panicza Daia opadło na tę nogę. Wszystko wydawało się dobrze obliczone.

Teraz noga Panicza Daia nie miała miejsca na unik i poczuła siłę ataku Tang Sana, jego ręce straciły siłę i teraz to on był na przegranej pozycji.

Bark Tang Sana uderzył w pierś Panicza Daia. Dwie bliźniaczki obserwujące wszystko krzyknęły zaskoczone, gdy ciało Panicza Daia poleciało do tyłu twarzą do góry, wykonując salto do tyłu. Przeleciał jakieś pięć metrów i opadł na ziemię.

Tang San nie wykonując kolejnego ataku, spokojnie patrzył na Panicza Daia leżącego na podłodze. Z kontaktu z piersią przeciwnika, wiedział, że nie ma zbyt wielkiej przewagi.

 

← Poprzedni

Następny →

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz