Rozdział 72 - Jadeitowy Nektar (1)
Tłumacz: Seft-chan
Chociaż podczas jedzenia gapili się na nią, Jun Wu Xie kontynuowała jedzenie w spokojny i opanowany sposób. Jej oczy były spuszczone, gdy skubała jedzenie pałeczkami, jakby była sama w pokoju, a nie w gabinecie rezydencji Księcia Koronnego z księciem siedzącym naprzeciw niej.
Po długim wpatrywaniu się, widząc, że nie zareagowała ani nie miała zamiaru podnieść głowy, Mo Qian Yuan się znudził. Podniósł swój kubek i wypił go jednym łykiem.
Kiedy wino dostało się do jego ust, skwierczące, pikantne uczucie spaliło całe gardło aż do żołądka. Zanim nawet mógł zrozumieć, co się dzieje, poczuł kolejną falę, jakby w środku był ogień, kiedy rzucił się do przodu i zwymiotował.
Bez żadnego ostrzeżenia opróżnił cały żołądek na stół pełen jedzenia.
Jun Wu Xie w końcu podniosła wzrok. W jej ręku była mała, szklana miseczka, a w drugiej para pałeczek z kości słoniowej, gdy spojrzała spokojnymi oczami na Mo Qian Yuan, który wciąż wymiotował.
Mały czarny kot zamarł. Spojrzał na niezjedzoną porcję ryby, która wciąż leżała na stole i była pokryta podejrzanym płynem. Trochę spryskało też jego futro.
– Ja… – Mo Qian Yuan wiedział, że wszystko schrzanił i chciał się wytłumaczyć, ale zanim mógł mówić dalej, poczuł kolejny przypływ mdłości.
Szybko zakrył usta i pobiegł w róg pokoju, chwycił drewnianą beczkę i zwymiotował do niej.
Jun Wu Xie spokojnie odłożyła miskę i pałeczki, wstając i odchodząc od stołu ze zmarnowanymi przysmakami.
– Miau! – mały czarny kot otrząsnął się z poprzedniego odrętwienia i wygiął grzbiet w łuk.
Zeskoczył ze stołu i zaczął ocierać się szaleńczo o czysty, miękki dywan.
[Mistrzyni! Dlaczego zawsze taka jesteś! Wiedziałaś, że skutki zetknięcia się z trucizną pszenicy nocnej spowodują wymioty, dlaczego nie mogłaś po prostu ostrzec tego imbecyla?!]
Mały czarny kot miał łzy w oczach, gdy gorączkowo ocierał się o dywan, próbując oczyścić swoje cenne, czarne futro.
– Zapomniałam. – Jun Wu Xie stała spokojnie, obserwując Mo Qian Yuana w kącie pokoju bekającego, gdy mocno trzymał się drewnianej beczki.
Po drugiej stronie był czarny kot tarzający się szaleńczo po dywanie. Jej usta wygięły się w górę w małym uśmiechu.
Z zewnątrz pomieszczenia strażnicy mogli usłyszeć zamieszanie w środku. Nie odważyli się wejść, jednak pytali, czy wszystko w porządku. Mo Qian Yuan, który wymiotował, miał ochotę płakać, gdy ryknął, żeby odeszli.
Cała jego twarz była biała, jak prześcieradło.
Dopiero po wypiciu dziesięciu pełnych czarek wody poczuł się znacznie lepiej, ponieważ pikantne pieczenie ustąpiło. Siedział słabo w kącie gabinetu. Całe jego ciało straciło całą energię, gdy siedział bezwładnie. Jego ubranie było w nieładzie, a kołnierzyk miał lekko rozchylony, w oczach miał ślady łez, gdy ze smutkiem patrzył na Jun Wu Xie.
– Czy to trucizna z nocnej pszenicy? – zapytał, kipiąc z gniewu.
Jun Wu Xie skinęła.
– Dlaczego nie powiedziałaś nic wcześniej...? – lamentował.
Nawet gdybyś go pobił na śmierć, nie uwierzyłby, że nie znała reakcji, gdyby miał kontakt z trucizną. Po tym, jak zobaczył jej spokojną postawę, wiedział, że się tego spodziewała!
– Nie byłoby różnicy. – siedziała w jednym rogu, wyglądając jasno i świeżo, a co najważniejsze była czysta.
Wyjęła kolejną małą, porcelanową buteleczkę i otworzyła ją. Orzeźwiający zapach wypełnił powietrze, gdy wylała trochę na swoje dłonie i potarła je. Orzeźwiający zapach wypełnił pokój i smród powoli zniknął.
Nawet gdyby powiedziała mu wcześniej, i tak musiał to wszystko zwymiotować, co za różnica?
Dlatego nie zadała sobie trudu, żeby mu powiedzieć.
Mo Qian Yuan czuł, że jego sojusz z tą dziewczyną był mieczem obosiecznym. Może ostatecznie umrzeć z jej rąk, zamiast ojca i brata!
– Więc, co jadłeś? – Jun Wu Xie stanęła przed nim bez cienia poczucia winy, gdy zadała mu to pytanie w nonszalancki sposób.
Mo Qian Yuan był przez chwilę zdumiony, zanim jego spojrzenie wypełnione morderczą intencją spoczęło na dzbanku na stole.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz