Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refusing your ex-husband's obsesion: a guide. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refusing your ex-husband's obsesion: a guide. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 lipca 2025

Refusing Your Ex-Husband's Obsession: A Guide - Rozdział 11

Rozdział 11 - Pieprzyk pod jej okiem... 

Tłumacz: gerasik1999 

Korekta: Seft-chan 



– Skoro moja córka tak sobie życzy, tak się stanie. Zobaczmy… Zatrzymam się w Królestwie Yuria po zakończeniu ostatniej kampanii walki z potworami. Ach, powinienem wysłać im list, a potem…

Wyglądało na to, że tata ma tam znajomości, bo bywał w tym królestwie jeszcze zanim on i mama się pobrali.

Tata zaczął gorączkowo planować. W tym czasie ja skupiłam się na cieście czekoladowym, którego dotychczas nie miałam okazji spróbować. Nabiłam mały kawałek na widelczyk i zbliżyłam go do ust taty.

– Tato, ty pierwszy.

– Nie… Kochanie, to twój pierwszy…

W dobrej wierze tata starał się odmówić ciasta, ale ja tylko z uśmiechem zbliżyłam go do niego.

Przez chwilę podrapał się po głowie, ale wkrótce zjadł. Następnie gdy znów skupiłam się na cieście, pokazał szeroki uśmiech.

Wtedy pojawiła się u mnie pewna myśl.

Gdyby mężczyzna, który ostatecznie zostanie moim mężem, był taki jak tata, to byłoby wspaniałe.

Nie w fizycznym sensie, gdyż tata jest wielki, ale w emocjonalnym, gdzie mężczyzna zachowuje się uroczo względem swojej żony, potrafi wygłupiać się z córką, jednocześnie jest bardzo niezawodny i pokazuje zaufanie względem swojego syna.

Gdyby to był taki mężczyzna, być może przekazałabym mu swoje życie bez większego zastanowienia.


Gdyż przyrzekłam, że nie dam się zmanipulować wyglądem tak, jak w poprzednim życiu, uśmiechnęłam się szeroko do taty.

Ciasto czekoladowe nie było tak delikatne i słodkie jak to, co pamiętałam i co jadłam w Korei. Jednak mimo to jego tekstura i słodko-gorzki smak przyjemnie rozszedł się po moim języku.

〜 * 〜


Ciel był całkowicie pochłonięty przeglądaniem dokumentów, które przynieśli jego podwładni.

Minął niespełna dzień od ceremonii dorosłości przeprowadzonej w pałacu. Jednak jego pomocnicy zrozumieli, co Książę chce zrobić i dzięki temu przyszykowali wszystko.

Było to dochodzenie w sprawie rodu Closch. Dotychczas, zanim jego podwładni przynieśli mu wieści, był tak zniecierpliwiony, że nie mógł tego znieść.

Wiele scenariuszy przemykało mu przez głowę, gdy czekał.

Czy podobnie, jak Ciel otrzymała Boską Wizję i cofnęła się w czasie. Czy ta kobieta także trafiła do Korei?

Jeśli to prawda, że Panienka Closch przeszła przeskok międzywymiarowy tak jak on, czy kiedykolwiek spotkała jego żonę? Może była przyjaciółką, z którą jego żona spotykała się co jakiś czas?

Jego zniecierpliwienie rosło przez te wszystkie spekulacje.

Gdy wrócił, ciągle wspominał głos, który słyszał. Głos, który odbijał się echem w jego głowie i sercu.

Ten głos powiedział mu, by znalazł gwiazdę, a nie jej cień.

Powiedział też, że to prawdziwa ścieżka dla cesarstwa.

Jednak nie mógł postąpić zgodnie z boskim nakazem.

Nie mógł zapomnieć.

Ostatnie chwile Seohyun, jakby wyryły się one pod jego powiekami. Czuł duszności, nawet myśląc o tym jedynie przez moment. Gdy tylko o tym myślał, czuł, jak jego krew się gotuje.

Miał wrażenie, że jego umysł także może zapłonąć. To sprawiłoby, że ot tak stałby się szaleńcem.

Poza tym jego wspomnienia dotyczące szału powodowały u niego nieznośny ból.

Nie mógł tego zapomnieć, nawet po śmierci. Uczucia, gdy wszystkie jego kości w ciele, zaczynając od czubków palców i idąc w górę, rozpadały się na kawałki. A całe jego ciało i wszystkie organy wewnętrzne były skręcane, jakby zaraz miały eksplodować.

Szał Espera był w innej lidze, niż wybuch bomby. Było to bardziej niczym tajfun, wszystko w jego zasięgu było pozostawiane w strasznym stanie.

Seohyun była zwykłą osobą, a mimo to weszła w sam środek takiej katastrofy.

Tylko po to, by próbować go ocalić.

Skoro poświęciła się tak dla jego dobra, jak mógł o niej zapomnieć.

– Ech.

Jak miał wybaczyć też sobie?

Płonął w nim gniew, który groził wybuchem.

– Wasza Miłość…

Jeden z podwładnych, który był z nim w pokoju, w tamtej chwili zwrócił się do niego przestraszonym głosem. Gdyby teraz nie zawołał Ciela, mogłoby dojść do kolejnego incydentu, ponieważ był zagłębiony we wspomnieniach przeszłości.

W tej chwili potrzebował już prowadzenia, ale z racji tego, że nie chciał korzystać z pomocy Świętej, cierpliwie wytrzymywał to na tyle, o ile mógł.

Miał wrażenie, że jego organy wewnętrzne są rozrywane, czuł w gardle gorąc, aż do chwili gdy udało mu się to opanować. Gorąca krew podchodziła mu do gardła i miał ochotę wymiotować, ale udało mu się pokonać chęć rzygania.

Drżącymi rękoma odłożył dokumenty i sięgnął do jednej z szuflad. Wyciągnął stamtąd fiolkę świętej wody. 

Gdy wypił zawartość, udało mu się nieco uspokoić i dzika energia w jego ciele lekko się uspokoiła. Jednak z racji tego, że to była tylko tymczasowa alternatywa dla Przewodnika, święta woda nie mogła całkowicie pozbyć się tej energii.

Tylko tymczasowo ją powstrzymała. Ta energia w każdej chwili mogła wybuchnąć.

– Ha… Przestańcie. Idźcie już.

Odesłał wszystkich swoich zaniepokojonych podwładnych i sekretarzy, którzy ciągle patrzyli na niego poddenerwowani. Tylko gdy sobie pójdą, będzie wolny od ich niespokojnych spojrzeń.

Od czasu jego powrotu, coraz więcej spojrzeń stało się dla niego męczące, zaczynając od lokaja aż po woźnicę prowadzącego powóz. Wszyscy patrzyli na niego w inny sposób.

Nie wiedział, dlaczego tak jest, ale taka uwaga była nieprzyjemna i niekomfortowa.

Znów wziął dokumenty i pomijając wszystkie szczegóły na temat rodu Closch, skupił się na najmłodszym dziecku rodu, Irenie de Closch.

Przesuwając palcem, przeczytał to, co wspominało o wypadku z pożarem, którego była ofiarą i jak zmarła, ale ożyła ponownie.

Nie, zamiast zginąć i powrócić do życia, otarła się o śmierć, ale przeżyła i dożyła kolejnego dnia.

– Przynajmniej tak myśleliby ludzie, gdyby przeczytali te słowa. Pomyśleli, że jedynie otarła się o śmierć.

Jednakże Ciel uważał inaczej.

Nie może ominąć nawet najmniejszych szczegółów.

Jeśli powodem boskiej interwencji była prawdziwa gwiazda, to bóg nie wysłał tylko jednej.

„Gwiazda” może też oznaczać „Świętą”. Słowa „Cień Gwiazdy” mogą oznaczać, że obecna Święta nie była prawdziwą Świętą.

Trzeba też pilnie zaznaczyć różnice, które widać z perspektywy przeszłości i czasów już minionych.

We wspomnianej przeszłości, opowieść była przekazywana jako „Przepowiednia”. Gdy trafił do Korei, zauważył, że Seohyun czytała książkę. Dzięki temu zauważył, że miejsce, gdzie kiedyś żył było zaledwie opowieścią w Korei.

Wiedział też, że to Seoyoon przekazała Seohyun książkę.

– Cóż za buntownicza osobowość.

Niezamierzenie znów zaczął myśleć o Seohyun, jego umysł opustoszał. Wszystkim, co miał teraz w głowie była Seohyun, pochłonięta tą książką, gdy ją czytała, mrugająca swoimi dużymi oczyma ze zdziwienia.

Gdy czytała na sofie, dlaczego wyglądała tak żałośnie, cała zwinięta w sobie? To była bardzo duża sofa, ale kuliła się zaledwie w jej rogu, tuląc do siebie kolana, gdy czytała.

Gdy się do niej zbliżał, odkładała książkę i cierpliwie patrzyła na niego. Jak to możliwe, że miała tak chudą twarz, gdy jej oczy były tak duże?

Pod jej okiem był pieprzyk w kształcie łzy, to nadawało jej nieco tajemniczości. Gdy jej ciało zbliżało się do niego, gdy stawała się dla niego Przewodniczką, doskonale pamiętał, że nie miał jej dość, aż był całkowicie nią upojony.

– Pieprzyk pod jej okiem…

Zgadza się, Panienka rodu Closch miała pieprzyk dokładnie w tym samym miejscu.

– Tylko pieprzyk się pokrywa. Czego ja się, do cholery, spodziewam?

Upomniał sam siebie krytycznym tonem. Przez jego głowę przemknęła myśl, że musi popadać w szaleństwo, bo tak bardzo za nią tęsknił.

Patrzcie na niego, próbował znaleźć swoją żonę w młodej baronecie rodu Closch tylko dlatego, że miała podobną aurę.

Nie, może już był szalony.

Już udało mu się umrzeć, ale może nadal błąkał się, bo nie mógł być razem z Seohyun?

Czy ta rzeczywistość była zaledwie przewidzeniem?

– Tęsknię za tobą, pragnę trzymać twoje wątłe ciało w moich ramionach tak mocno, jak tylko mogę. Znów chcę poczuć twoje odświeżające przewodnictwo.

Uważał swoją żonę za pewnik, mając przekonanie, że będzie z nim zawsze. Gdy opuścił głowę, fala skrywanego żalu zalała go raz jeszcze.

– Na pewno, na pewno mi się uda. Będę trzymał cię w ukryciu, tak bym tylko ja mógł cię widzieć. Tak by nikt nie mógł cię zranić. W ten sposób…

Z każdym kolejnym wypowiadanym ponurym słowem, więcej rzeczy w jego biurze znikało jedna po drugiej.

Wypchnął swój zawoalowany gniew, zostawiając na podłodze tylko pył.

– Nie trać rozsądku, jeszcze nie.

Wracając do zmysłów, niezależnie jak odległe mu się wydawały, podniósł dokumenty, które upadły na ziemie, czytając je ponownie.

Przejrzał raport z nadzieją, że coś odkryje, coś, cokolwiek więcej. Jedno konkretne zdanie zwróciło jego uwagę.

Widać ślady poparzeń na prawej ręce i dłoni Panienki Closch.

Oczywiście znów pomyślał o Seohyun. Przed wybuchem szału widział, że jej ręka także nie wyglądała tak, jak zawsze…

Gdy przeglądał raport o panience Closch dziwnym trafem ciągle myślał o swojej żonie Seohyun.

To dwie osoby, które nie mają ze sobą absolutnie nic wspólnego i dodatkowo całkowicie różnią się z wyglądu.

Nawet jeśli zdawał sobie z tego sprawę, dlaczego jego instynkt pchał go w tamtym kierunku?

Dlaczego ciągle widział swoją żonę w innej kobiecie?

To sprawiało, że czuł jednocześnie niezadowolenie, ale też ciekawość. Ciągle był pełen oczekiwań co do tego, że znów będzie mu dane spotkać żonę.

Jeśli bóg przekazał wizję i poczynił odpowiednie zmiany w przeszłości czy to możliwe, że inna osoba także stała się obiektem boskiej interwencji?

Może będzie w stanie znaleźć sposób, by znów przenieść się do Korei bez pomocy Świętej.

Oczywiście, jeśli nie jest tak, że tylko Święta może otworzyć bramę wymiarową.

Gdy jego splątane myśli doszły do tej konkluzji, poczuł na całym ciele dreszcze. Włosy na jego ciele stanęły dęba.

Ktoś, kto może otworzyć bramę wymiarową.

A nawet jeśli nie, to, co jeśli, Gwiazda nazywana Irena też mogła być kimś zdolnym do bycia Przewodnikiem?

Teraz pchany do działania chęcią podważenia albo potwierdzenia swojej teorii, spakował dokumenty i użył małego srebrnego dzwonka.

– Wzywałeś, Wasza Miłość?

Książęcy lokaj szybko wszedł do jego biura.

Z zamglonym spojrzeniem Ciel powiedział tylko jedno.

– Idę spotkać się z Aidenem.

Zdecydował, że musi spotkać się ze swoim młodszym bratem, który przebywał na ich ziemiach, a nie w Stolicy.

Potrzebował pomocy swojego brata, nawet jeśli nie był jeszcze pewny, jakie były jego zdolności.

 

← Poprzedni

Następny →


wtorek, 1 lipca 2025

Refusing Your Ex-Husband's Obsession: A Guide - Rozdział 10

Rozdział 10 - Chcę, by był duży 

Tłumacz: gerasik1999

Korekta: Seft-chan 



Byłam tak przejęta Czarnym Łukiem, że cokolwiek Benjamin powiedział, weszło jednym uchem i wyszło drugim.

Łuk leżał dobrze w moim chwycie, więc chwyciłam go jedną ręką i uniosłam, następnie sprawdziłam go, naciągając cięciwę.

Natychmiast zdecydowałam się go kupić, nie musiałam nawet patrzeć na inne.

Od razu obróciłam się do ojca i chciałam to powiedzieć, ale tata i Benjamin patrzyli na mnie dziwnie.

Dokładniej mówiąc, patrzyli na mnie odpowiednio zdziwionym i zszokowanym spojrzeniem.

W odpowiedzi pokazałam im nieco zagubioną minę, ale po chwili kąciki moich ust uniosły się, gdy zwróciłam się do ojca.

– Tato, kup mi ten, proszę.

– Oczywiście. Chcesz wybrać jeszcze jakiś?

Jego głos był pełen satysfakcji. Byłam pewna, że cieszy się, mogąc dać mi prezent. Dlatego nie odmówiłam i od razu wskazałam na sztylet, który zwrócił moją uwagę.

– Jego ostrze jest nieco inne, niż przy normalnym mieczu. Nie jest to broń, którą zazwyczaj wykorzystuje się przeciwko potworom.

Gdy zobaczył ostrze, na które patrzyłam, Benjamin wyjaśnił. Mimo to podobał mi się ten sztylet typu katar, który widziałam na ścianie.

Nie byłam typem, który używałby ukrytej broni, oczywiście nie był to mój wybór.

W przeszłości ciągle używałam broni podniesionych po moich martwych towarzyszach. Często też zdarzało się tak, że traciłam te bronie, ponieważ utykały w skórze potworów.

W wyniku tego stopniowo zyskiwałam biegłość w posługiwaniu się każdą bronią, która wpadała mi w ręce. Już wcześniej zdobyłam tego typu sztylet i wykorzystywałam go przez dość długi czas.

Szczerze, to była broń, którą wcześniej dość długo władałam.

Katar był bardziej odpowiedni do pchnięć, niż do cięć. Ten był długości sztyletu i ostrze miało szerokość miecza. Po obu stronach ostrza były dwie równoległe żółte uchwyty.

Z dwoma katarami w dłoniach małe potwory można było łatwo eliminować, bo łatwo dźgało się ich punkty witalne.

– Ta broń została specjalnie wykonana do zabijania, nie jest duża i myślę, że dlatego zwróciła twoją uwagę. Jednak może ten sztylet będzie ci łatwiej używać.

Sztylet, który wybrał dla mnie Benjamin, także przykuł moje oko.

Był długości mniej więcej półtorej dłoni, miał prosty wygląd i nie miał żadnych specyficznych ozdobników. I ostrze było bardzo ostre.

Myślałam, że wybierze dla mnie coś ładnego, więc byłam trochę zaskoczona.

Odkładając na chwilę łuk, chwyciłam sztylet i obróciłam go w palcach.

Nie zauważyłam tego, że tata i Benjamin zachowali się, jak ostrygi, zamykając wcześniej mocno otwarte usta, skupiłam się na dokładnym przetestowaniu sztyletu i katara.

Cięcia i pchnięcia za pomocą sztyletu, następnie ruchem nadgarstka wyrzuciłam sztylet, który wbił się w drewnianą ścianę naprzeciwko.

W moim poprzednim świecie był jeden typ potwora, którego słabym punktem było czoło. Przez to wykorzystywanie sztyletu w ten sposób stało się dla mnie nawykiem, bo tego potwora można było pokonać zaledwie jednym sztyletem.

Z drugiej strony Katar był trochę duży, jak na moją dłoń, ale nie miałam problemu z chwyceniem go i wykonaniem cięcia.

Szczerze czułam pewne mrowienie w palcach, ponieważ to był pierwszy raz od bardzo długiego czasu, gdy trzymałam w rękach broń.

Pierwszym wspomnieniem z mojego poprzedniego życia było trzymanie gałęzi z uchwytem jako broni po to, by przetrwać. Każdą broń postrzegałam jako przedłużenie mojego ciała.

Po krótkich testach odłożyłam Katar. Wtedy zbliżył się do mnie Benjamin.

– Proszę, potrzymaj go jeszcze.

Skoro tak powiedział, chwyciłam Katar ponownie.

Benjamin przyniósł miarkę i zaczął mierzyć moje dłonie i ręce. Także przestrzeń między moją dłonią, a Katarem. Po tym cofnął się o krok.

– Wykonam kolejny Katar i wyślę ci go, Młoda Panienko, ten nie jest odpowiedni do twojej ręki.

– Co ty na to…?

Tata nie odzywał się przez cały czas moich testów, ale po chwili zadał ciche pytanie.

– Nadal będziesz chciała wziąć łuk? Bronie w zasadzie są wykonywane dla garnizonu. Rin, wiesz już, że jest wymóg wzrostowy dla gwardzistów. Nadal może być trochę dla ciebie za duży.

– Łuk jest dobry, tato. Chcę, by był duży.

Katar był bronią pomocniczą na wypadek nieprzewidzianych sytuacji, więc lepiej, by dobrze pasował do mojej ręki.

Jednak w przypadku łuku było inaczej, to będzie moja główna broń w trakcie polowania na potwory.

– Haha, może to dlatego, że dorastałaś tylko z tym twoim tatą i Dawidem przy tobie…

– Wygląda na to, że Młoda Panienka lubi duże rzeczy. Milordzie, gdy przyjdzie do wybierania małżonka dla Młodej Panienki w późniejszym czasie, powinien być zięciem równie niezawodnym, co ty.

– Cóż, nie ma co się spieszyć…

– Haha, doskonale rozumiem, jak się czujesz, Milordzie.

– Czy ty też nie wydałeś swojej córki późno za mąż?

– Oczywiście, Milordzie, nie ma innego wyjścia.

Zostawiając ich w rozmowie, rozejrzałam się po innych broniach.

Na pewno było tak, jak powiedział tata. Większość broni rzeczywiście była duża.

Były wielkie nawet dla dorosłego mężczyzny, ale czułam, jak narasta we mnie chciwość.

Była to tego rodzaju chciwość, która wywoływała u mnie myśli typu „Nawet teraz można byłoby zająć się ćwiczeniem walki mieczem”.

Mogłabym uczyć się od taty albo brata…

Jednak problem w tym, że najpierw muszę uzyskać pozwolenie od mamy, a nie od nich.

Od czasu wypadku z ogniem, gdy byłam mała, mama stała się wobec mnie strasznie nadopiekuńcza.

Rozpieszczała mnie jeszcze bardziej z racji tego, że byłam córką, a w tym wypadku matka ma pierwszeństwo w kwestiach edukacji. Tata nie mógł jej przekonać w tej sprawie.

Oczywiście tak bardzo mnie kocha.

Moi rodzice pobrali się z miłości, nie w wyniku zaaranżowanego małżeństwa.

Wśród szlachty wiązanie się ze sobą z politycznych pobudek było pospolitą praktyką. Jednak patrząc na stan naszego lenna, mimowolnie narzuca się myśl, że mama musiała bardzo kochać tatę, skoro mimo wszystko zdecydowała się za niego wyjść.

Jako szlachcic, twoje imię musi coś znaczyć.

Jednak serio, biorąc pod uwagę naszą posiadłość, nasz garnizon, rozpadający się dom i podupadającą gildię, na pewno znajdowaliśmy się na samym dole piramidy wpływów.

Może dlatego brat ciągle unika jakichkolwiek rozmów w kwestii ożenku między nim, a potencjalną panną młodą.

Może myśli, że nie ma tam rodu, który chciałby być spowinowacony z rodziną taką, jak nasza. Jeśli to stanie się bardziej widoczne, rodzice mogą się zdenerwować.

Tylko zgaduje, ale brat prawdopodobnie bardzo bierze pod uwagę sytuację rodziców i dlatego dotychczas odmawia.

Mimo wszystko kocha naszą rodzinę nadewszystko na świecie.

Nawet gdy byliśmy dziećmi, ciężko było mi zmienić sposób, w jaki patrzył na mój wypadek z ogniem.

Ciągle obwiniał siebie o to, że niedostatecznie na mnie uważał i dlatego znalazłam się w pożarze.

Zabierając kilka strzał ćwiczebnych oraz takie przeznaczone do walki pasujące do łuku, wkrótce wyszłam z kuźni razem z tatą.

Może to dlatego, że dawno nie wychodziliśmy tylko we dwójkę tak jak teraz, ale tata był bardzo podekscytowany. Chyba uważał, że szkoda byłoby teraz iść prosto do domu.

Dlatego skierowaliśmy się do kawiarenki, zamówiliśmy sobie deser i herbatę tylko dla nas. Przysłuchiwałam się jakiś czas i moją uwagę przykuł pewien temat.

– Tato, słyszałeś o tym?

– Hmm? O czym?

Skoro Święta się pojawiła, może to dobra pora, by pokazać im koreańskie jedzenie.

Zapiski przepowiedni zawierały w sobie jedynie skrawki informacji o kulturze i kuchni kraju pochodzenia Świętej. Świątynia nie powinna w takim razie znać szczegółów.

Dlatego chciałam zapytać tatę, czy jest ktoś, kto mógłby dostarczyć mieloną paprykę, czosnek i ryż z krajów zamorskich.

Swoją drogą dzięki książkom, które czytałam wcześniej, sprawdziłam już, które kraje mogą hodować i rozprowadzać te składniki.

– Królestwo Yuria jest niedaleko nas, jest tam przyprawa nazywana Mieloną Czerwoną Papryką i jest bardzo ostra.

– Och, ach tak, jak moja droga córka dowiedziała się o czymś takim?

Tata tylko patrzył na mnie z podziwem.

Trochę mi żal, ale… Skorzystam z opiekuńczości taty, dziękuję bardzo. Jest bardziej, niż chętny do spełnienia każdego z moich życzeń.

Szczerze mówiąc, miałam nadzieję, że naszej gildii uda się zdobyć prawa do dystrybucji tych składników i sprowadzić je do Cesarstwa Stern.

– Przypadkiem przeczytałam o tym w książce i zaciekawiło mnie to. Jest pewne danie z ostrą czerwoną mieloną papryką, czosnkiem i kurczakiem. Jest to rodzaj żywności, którą można jeść na ryżu otrzymanym z kłosów ryżu.

Oczywiście mieszkańcy Królestwa Yuria nie używali tych składników w ten sposób.

Dodałam tylko kilka małych białych kłamstw i kontynuowałam.

– Po przeczytaniu o nim w tej książce, zaczęłam być ciekawa, jak by smakowało i po prostu nie mogę wyrzucić go z głowy. Tato, próbowałeś tego?

Kiedy skończyłam mówić, celowo zrobiłam bardzo wyczekującą minę - do tego stopnia, że bycie odbiorcą musi być uciążliwe.

Tata przez chwilę wpatrywał się w mój wyraz twarzy, po czym odwrócił wzrok, otwierając i zamykając usta.

Wydawał się zastanawiać, co powinien odpowiedzieć. Mogłem mieć tylko nadzieję, że tata zacznie się przechwalać i mówić wielkie rzeczy tak, jak wcześniej przed starym Benjaminem.

To jednak dla dobra naszej rodziny. Mam nadzieję, że wybaczy mi to kłamstwo.

– Hohoho! Oczywiście. Ten twój tata zrobił już wszystko! Ireno, zanim poznałem twoją mamę, często jeździłem do Królestwa Yuria, aby pokonać potwory, a w tym miejscu jest jedna słynna restauracja. Ich popisowe danie jest bardzo podobne do tego, które opisałaś przed chwilą. Hmm, w porządku. Czy powinienem kupić trochę tych składników, abyście mogły spróbować tego razem z mamą? A skoro już o tym wspomniałaś, to choć jest to tak blisko, nigdy nie handlowaliśmy z Królestwem Yuria.

Królestwo Yuria było miejscem o zupełnie innych zwyczajach, niż cesarstwo.

Nawet jeśli był to mały kraj, słyszałam, że miał długą, rozległą historię i silną tradycję jako swoje korzenie, więc samo królestwo nie miało tendencji do handlu z innymi krajami.

Jednak nasze lenno znajdowało się na samym skraju cesarstwa, więc nie interesuje nas to, co jest modne w stolicy.

– W takim razie, tato, proszę, zdobądź prawa do dystrybucji.

– Prawa do dystrybucji?

– Tak, ponieważ powiedziałeś, że jest bardzo smaczny, prawda? Wtedy myślę, że na pewno będzie naprawdę, naprawdę pysznie. A jeśli chcemy dalej jeść…

– Czy jednak nadal istniałaby potrzeba uzyskania przez nas praw do dystrybucji?

– Jest takie powiedzenie, tato. Jeśli chodzi o jedzenie, są ludzie, którzy nigdy go nie próbowali, ale nie ma nikogo, kto spróbowałby go tylko raz. To naturalne, że nie próbowałam go ani razu, ale myślę, że jest to rodzaj jedzenia, które naprawdę polubię.

– Hm, jeśli moja ukochana córka tak bardzo chce to zjeść, to…

– W takim razie upewnij się, że je otrzymasz. Czerwoną mieloną paprykę i ryż. A skoro mówimy o Królestwie Yuria, to z pewnością będą mieli też czosnek.

– W porządku, rozumiem.

– Ach, i jeśli jest coś takiego jak groszek - ale tak naprawdę nie jest to groszek - zwany jest białą fasolą, przynieś też trochę tego.

– Biała fasola?

– Tak, jest taaaka duża. Dobra jest zarówno biała, jak i czarna fasola.

Nie jestem pewna, czy w Królestwie Yuria uprawia się białą czy czarną fasolę, ale mimo to pokładam nadzieję w jednej z nich, ponieważ jest to miejsce, w którym je się ryż.

W przyszłości konieczne będzie zabezpieczenie, jak największej ilości składników dla Świętej zgodnie z jej kuchnią.

W końcu koreańskie jedzenie będzie sławne w całym cesarstwie tylko dlatego, że zostało stworzone przez Świętą.

Byłoby więc jak wisienka na torcie, gdyby nasza rodzina mogła uzyskać prawa do dystrybucji.

 

← Poprzedni

Następny →

 

niedziela, 15 czerwca 2025

Refusing Your Ex-Husband's Obsession: A Guide - Rozdział 9

Rozdział 9 - Chcę decydować za siebie

Tłumacz: Seft-chan

 

Po krótkiej wycieczce do stolicy powróciłam do codziennego życia. Zazwyczaj budziłam się o cudownej porze, tuż przed świtem, przeciągając się jak kot.

Odrodziłam się jako zupełnie nowa osoba, ale moje nawyki pozostały głęboko zakorzenione w moich wspomnieniach i zdawało się, że nie znikną tak łatwo.

Od kiedy posiadam to ciało, systematycznie trenuję. Wciąż miałam w pamięci wspomnienia z czasów, gdy służyłam w siłach specjalnych – tak wyraźne, jakby te wspomnienia zapisały się w moim umyśle – więc treningi nie sprawiały mi trudności.

Po prostu powtórzyłam to, co zawsze robiłam wcześniej.

Asystent instruktora, który wówczas odpowiadał za nasze szkolenie, wielokrotnie zmuszał nas do przekroczenia granic.

Powiedziano nam, że w przypadku śmierci któregoś z naszych towarzyszy, mamy wykorzystać jego ciało jako tarczę lub odwrócenie uwagi, aby móc uciec. I tak dalej, i tak dalej.

Nauczono mnie, jak przetrwać, a mimo to było to pod presją śmierci.

Ten rodzaj treningu powtarzał się każdego dnia, popychając mnie na skraj zaświatów.

Zanim się odrodziłam, siły specjalne wysyłały mnie w miejsca, do których Esperzy się nie zapuszczali. I oczywiście Esperzy nie odwiedzali najbardziej zacofanych miejsc.

Nawet jeśli te miejsca były w takim stanie, wciąż mieszkali tam ludzie.

Rząd stworzył performatywną jednostkę specjalną do pokazów, która miała zostać rozmieszczona w tym miejscu i właśnie tam zostałam przydzielona. Moja jednostka była zwykle wysyłana w takie miejsca, by ratować ocalałych.

Można powiedzieć, że była to jednostka, w której można było spotkać tylko ludzi o silnej woli.

Jednak bez względu na to, ile osób o silnej woli zebrało się w tej jednej jednostce, ludzie ci mieli zwykłe ciała. Jeśli nie jesteś Esperem, radzenie sobie z potworami nigdy nie będzie łatwe.

Za każdym razem, gdy byliśmy wysyłani, tylko mniej, niż połowa moich kolegów wracała.

Przeżyłam w tej jednostce dekadę, ale nawet gdy żyłam, czułam, że śmierć zbliża się coraz bardziej, gdy byłam coraz starsza. Cierpiałam na ekstremalny niepokój.

Więc starałam się desperacko przeżyć, poprzez ćwiczenie mojego ciała. Tylko w ten sposób mogłam przetrwać.

Być może Bóg w niebie współczuł mi. Miałam to szczęście, że zmanifestowałam się jako Przewodnik, nawet jeśli było to w późnym wieku i zostałam przydzielona do jednostki Przewodników uważanej za najlepszą w całej Korei.

Tego samego dnia, w którym zostałam przetestowana pod kątem mojej oceny literowej, wzięłam udział w teście dopasowania z moim mężem, a następnie otrzymałam wskaźnik dopasowania, który mieliśmy razem.

Nie miałam zbyt dużej wiedzy na ten temat, ale oczywistym było, że uzyskanie 99% współczynnika dopasowania nie powinno być łatwe.

Wszystko działo się błyskawicznie, jakby to los pociągał za sznurki.

W tym czasie Seo-yoon spojrzała na mnie oczami, w których kryła się frustracja i zazdrość.

Być może dlatego, że widziałam Ciela i Seo-yoon razem, ale moje myśli były pomieszane, gdy trenowałam swoje ciało.

Zawisłam na poręczy baldachimu mojego łóżka i ćwiczyłam, aby trenować ręce i nogi.

Następnie, gdy wylądowałam na podłodze, wykonałam kilka powtórzeń form walki wręcz, których nauczyłam się w siłach specjalnych.

Wkrótce moje myśli powoli się rozproszyły.

Trening był jedną z najlepszych metod na pozbycie się zmartwień i rozproszenia uwagi. W mgnieniu oka wspomnienia z przeszłości zostały wymazane bez śladu.

W kółko powtarzałam trening, który głęboko zakorzenił się w moim umyśle, i trwało to tak długo, aż promienie słońca w końcu przebiły się przez horyzont.

W przyszłości może nadejść moment, w którym będę musiała chronić swoją rodzinę, a nie tylko mnie.

Ta myśl była moją główną motywacją.

Po tym wykąpałam się sama i wróciłam do łóżka.

W tym czasie słońce już całkowicie wzeszło na niebie, sprawiając, że otoczenie stało się jasne. Ucięłam sobie krótką drzemkę, zanim Maria przyszła do mojego pokoju.

– Dzień dobry, Milady.

Po tym, jak Maria się ze mną przywitała, wstałam z łóżka, umyłam się, przebrałam i poszłam do jadalni, tak jak zwykle to robiłam.

Jak zawsze zjadłam obfite śniadanie z rodziną w wesołej atmosferze.

– Moja córko, pójdziemy razem kupić ci prezent z okazji osiągnięcia pełnoletności?

– Tak, bardzo chętnie.

– Czy teraz, gdy stałaś się dorosła, dołączysz do garnizonu?

– Tak, wkrótce do nich dołączę, ojcze.

Słysząc moją odpowiedź, wyraz twarzy taty stał się zniekształcony. Nie, raczej jego twarz całkowicie się pomarszczyła.

– Ojcze?! Wciąż nie jestem gotowy na to, żebyś mnie tak nazywała!

– ...W takim razie nadal będę nazywać cię tatą.

– ...Możesz po prostu rozmawiać ze mną tak wygodnie, jak wcześniej.

– Nie powinnam.

Trzymając ręce na talii, potrząsnęłam stanowczo głową.

Widząc moją nieugiętą postawę, tata opuścił ramiona i spojrzał na mnie z przygnębionym wyrazem twarzy.

Nawet gdy skurczył się w sobie z opadającymi ramionami, tata był mężczyzną przypominającym niedźwiedzia o ogromnej posturze.

W ogóle nie powinien wyglądać uroczo, ale może to przez to, że jesteśmy spokrewnieni, dlatego uważam, że jest uroczy?

Ukradkiem objęłam rękę taty. Następnie kąciki jego oczu, które wcześniej opadły, powoli zakrzywiły się z zachwytu.

Ponieważ tata poczuł się lepiej, poszłam z nim do miasta i odwiedziłam kuźnię.

Staruszek Benjamin przywitał nas w swoim sklepie. Już od dłuższego czasu produkuje broń na terenie Closch.

– Przyszedłeś, Milordzie? Och, Młoda Panienko, dawno się nie widzieliśmy.

Benjamin był u schyłku swoich lat, ale nie ustąpił jeszcze ze stanowiska.

– Tak, jesteśmy tu po łuk.

Poza domem tata miał zupełnie inną atmosferę. Kiedy jesteśmy tylko my, zachowuje się uroczo wobec mamy z tym swoim niedźwiedzim ciałem i nigdy nie waha się wypowiedzieć słów pełnych uczucia lub zachowywać się w sposób pełen miłości wobec mnie, swojej córki.

Jednak gdy tylko wychodzi na zewnątrz domu, jest przede wszystkim panem tej posiadłości i kapitanem garnizonu.

– Łuk, sir? Czy to dla żołnierzy?

– Nie, jest dla mojej córki.

– Młodej Panienki?

W tym miejscu kobiety nieczęsto chwytały za broń. Kobiety, wraz z dziećmi, miały być chronione przez mężczyzn, gdyby kiedykolwiek doszło do ataku potwora.

Przynajmniej jeśli żona przeżyje, będzie mogła opiekować się dziećmi, jeśli jej mąż umrze.

Z pewnością było lepiej w porównaniu do mężczyzn z mojego poprzedniego świata, którzy porzucali swoje żony i dzieci. Mimo wszystko taki sposób myślenia był dość niewygodny.

Natychmiast rzucił mi podejrzliwe spojrzenie.

W wątpliwym spojrzeniu Benjamina widać było, że zastanawia się, czy taka dama, jak ja będzie w stanie podnieść łuk. To nieuniknione, biorąc pod uwagę uprzedzenia, jakie ludzie mieli na tym świecie.

– Poleć najlżejszy łuk, jaki posiadasz.

– ...Tak, jeśli Milord tak każe.

– Nie, daj mi największy i najcięższy łuk.

– Przepraszam?

W tym samym czasie, gdy tata uniósł brwi, głos Benjamina podniósł się ze zdziwienia. Jaki byłby pożytek z lekkiego łuku podczas polowania na potwory?

Oczywiście potrzebuję dużego i ciężkiego, aby móc strzelać długimi i grubymi strzałami.

W ten sposób strzały mogą podróżować na duże odległości, jednocześnie będąc w stanie przebić grubą skórę potworów.

Jednym z powodów, dla których siły specjalne używały łuków było to, że mogliśmy później ponownie zbierać strzały.

Ponieważ jednostka była z natury tylko na pokaz, dostawy broni, które zapewniał rząd, były ograniczone i zawsze ich brakowało.

W wielu przypadkach nie mogłam strzelać z broni, ponieważ nie była załadowana nabojami. Dlatego moją główną bronią był łuk.

Wtedy miałam swój wierny łuk bloczkowy, ale w tym miejscu były chyba tylko długie łuki.

Uśmiechając się delikatnie do dwóch mężczyzn, którzy wciąż patrzyli na mnie ze zdziwieniem, odezwałam się jeszcze raz.

– Chcę wybrać samodzielnie.

Teraz gdy jesteśmy w kuźni i mogę sama wybrać jedną z broni, nagle nabrałam ochoty na poważne zakupy.

Nigdy nie czułam się tak samo, gdy mama zabierała mnie na zakupy do butików i jubilerów. W tej chwili serce waliło mi, jak oszalałe.

Nigdy nie miałam okazji osobiście zobaczyć broni taty i brata, a tylko o nich słyszałam.

Odkąd przeżyłam pożar, gdy byłam młodsza, mama nie chciała nawet, abym zbliżała się do jakiejkolwiek broni.

Podporządkowałam się jej życzeniom i pozostałam posłuszna, ponieważ mama wyglądała, jakby miała umrzeć, gdybym choć na krok opuściła nasz dom.

Z zaczerwienionymi uszami i policzkami, tata zakaszlał, gdy zobaczył moje szeroko otwarte oczy uporczywie wpatrzone w niego.

Nigdy wcześniej nie błagałam go, by coś mi kupił. Ale ponieważ tacie podobało się wcześniej, gdy objęłam jego ramię moimi, zrobiłam to ponownie i spojrzałam na niego błagalnie.

Gdyby mama była tu z nami, nie jestem pewna, czy to by się udało, ale wiedziałam, że tata miał skłonność do dawania mi wszystkiego, czego zapragnęłam.

Dlatego tata też był często besztany przez mamę, choć starałam się udawać, że o tym nie wiem.

– Tato, skoro już tu jestem, chcę zobaczyć broń, której używają żołnierze.

– Cóż…

Nic dziwnego, że czuł się zaniepokojony. W końcu w oczach taty wciąż jestem dzieckiem.

– Byłam również podekscytowana możliwością osobistego obejrzenia broni taty i brata… Czy jest tu jakaś podobna broń?

Zamiast taty, Benjamin był tym, który odpowiedział na moje pytanie.

– Haha, oczywiście, Młoda Panienko. Dwie osoby, które żołnierze szanują najbardziej, to Milord i Młody Lord, więc jak może ich nie być? Wszyscy są bardzo zainteresowani bronią używaną przez Milorda i Młodego Lorda. Ale oczywiście nie każdy może je dzierżyć.

Co to była za broń, której nie mógł użyć byle kto?

Gdy spojrzałam na Benjamina z ciekawością w oczach, odwrócił się do taty i cicho poprosił o pozwolenie.

W końcu tata ustąpił, ponieważ zarówno Benjamin, jak i ja prosiliśmy go o to. Subtelnie dając pozwolenie, wystąpił naprzód i ruszył z nami w inne miejsce.

– Ahem, hum. Cóż, każdy z oddziałów może go po prostu użyć. Benjamin, mówisz zbyt pochlebnie.

– Czy jest wielu ludzi, którzy byliby w stanie unieść tak wielki miecz, sir? Milord jest zbyt skromny.

– Większość żołnierzy i tak dzierży duże miecze. W przeciwnym razie trudno byłoby przebić się przez potwory.

– Naprawdę, Milord jest zbyt skromny. Młoda Panienko, oto magazyn naszej kuźni. Nie spiesz się z rozglądaniem.

Dotarliśmy do miejsca, w którym wystawiono różne rodzaje broni. Benjamin nazwał to magazynem, ale wyglądało to na miejsce, w którym od razu wystawiano broń.

Przede mną na stojaku spoczywał wielki miecz. Jednak ostrze nie było takie jak zwykle - zamiast tego było postrzępione, jak zęby rekina.

Widząc, że nie mogę oderwać od niego wzroku, Benjamin wyjaśnił, stojąc obok mnie.

– Nasza kuźnia wytwarza niemal wyłącznie broń do polowań na potwory. Dlatego wpadłem na pomysł stworzenia tego miecza z ostrzem przypominającym piłę do przecinania grubej skóry potworów.

– To niesamowite.

Naprawdę byłam pod wrażeniem. Nie jest to broń powszechnie używana w Korei. Tak jak powiedział Benjamin, skóra potwora była trudna do przebicia lub przecięcia zwykłą bronią.

Częściej można tam zobaczyć pistolety lub bomby, ale gdy brakuje tych broni, nie ma innego wyjścia, jak tylko wyciągnąć miecz lub łuk i kontynuować walkę.

Oczywiście przed reinkarnacją używałam głównie wojskowych lub sztyletów marynarki wojennej.

Uważnie przyjrzałam się wystawionej tu broni, moje oczy błyszczały z zainteresowania.

Gdy tylko znalazłam łuk, wydałam z siebie okrzyk zachwytu.

Myślałam, że będą tu dostępne tylko długie łuki, wykonane z jednego materiału. Ale właśnie tutaj. Istnieje łuk bloczkowy wykonany ze złożonych materiałów.

Niczym opętana sięgnęłam jedną ręką w stronę czarnego łuku i chwyciłam go.

– Boże, Młoda Panienko! To ciężk—

 

← Poprzedni

Następny →


piątek, 28 marca 2025

Refusing Your Ex-Husband's Obsession: A Guide - Rozdział 8

Rozdział 8 - Dziwne uczucie…

 

Tłumacz: Seft-chan


Zdałam sobie sprawę, że dobrze, że najpierw poszliśmy na balkon. Gdy zbliżała się północ, balkony stały się tak samo zatłoczone jak wcześniej sala.

Moja rodzina trzymała się za ręce, gdy patrzyliśmy w niebo, komentując, jak wspaniale, że udało nam się znaleźć dobre miejsce z wyprzedzeniem.

Długo oczekiwana gwiazda Irene miała teraz świecić jasno. Była to gwiazda, którą często widywałam, gdy byłam młody, ale teraz czułam się bardziej wyjątkowa, ponieważ była to moja ceremonia dojrzewania.

Jednak w miarę upływu czasu czułam, że gwiazda jest nieco inna w porównaniu do tego, jak widziałam ją rok wcześniej.

Wcześniej, bez względu na to, jak jasno świecił, księżyc wciąż był jaśniejszy. Mimo to wyglądało na to, że dzisiejszy wieczór był szczególnie olśniewający.

Ale być może to nie tylko moja wyobraźnia.

Słysząc tętniące życiem podekscytowanie wokół mnie, jasne jest, że inni ludzie również zauważyli, że gwiazda Irene świeciła dziś bardzo jasno.

– Czy przypadkiem nie dlatego, że odnaleziono Świętą?

– Myślę, że ma pani rację. To naprawdę wyjątkowy dzień.

Ceremonia dojrzewania, organizowana przez rodzinę cesarską, odbywała się raz w życiu.

A dzięki gwieździe Irene, która emitowała znacznie jaśniejsze światło niż zwykle, pałac wypełnił się wesołymi uwagami.

– Rin, życzę ci błogosławieństwa pod gwiazdą twojego imienia.

– Kocham cię, Rin.

– Ja też.

Przyjmując błogosławieństwo mojej rodziny, delikatnie zamknąłem oczy.

Zacisnąłem mocno dłonie i śledziłam przebieg ceremonii dojrzewania. Oczywiście nie tylko ja, ale wszyscy tutaj, którzy wkrótce staną się dorośli, modlili się.

Pamiętając o jasnej gwieździe, modliłam się za moją rodzinę.

Proszę, życzę sobie, aby nikt nie ucierpiał.

Życzę wszystkim długiego życia w dobrym zdrowiu.

Chciałabym, abyśmy mogli pozostać razem przez wiele lat.

A w szczególności życzę Bratu i Tacie jak najwięcej szczęścia.

Proszę, pozwól im zawsze być po stronie szczęścia, proszę, ocal ich od wszelkich niebezpieczeństw, z którymi mogą się spotkać.

W tym czasie zdawała się otaczać mnie delikatna energia. Uczucie pełności narastało od czubków moich palców u stóp, kierując się ku górze, by mnie ogarnąć. Było to uczucie nieznane, ale i znajome.

Racja. To było to samo uczucie pełności, które miałam, gdy byłam jeszcze przewodnikiem.

Z czubka mojej głowy poczułem boską moc, która powoli się rozlewała. Było zimno, ale nie gryzło jak mróz na lodowcu. Ta orzeźwiająca energia spłynęła po moim ciele aż do palców u stóp.

To było tak, jakby bóg ujawnił swoją obecność, nawet jeśli w niego nie wierzyłem.

Czy tak właśnie wyglądało błogosławieństwo Boga, o którym zawsze mówiła mama?

To było naprawdę dziwne uczucie.

Kiedy ponownie otworzyłam oczy, zobaczyłam, że moja rodzina bardzo mnie obserwuje.

Wtedy mama podeszła pierwsza i pociągnęła mnie w ramiona.

– Niech błogosławieństwo Wszechmogącego Asterasa będzie z tobą.

– Rin, modlę się, aby twoje życie było pełne błogosławieństw.

– Moja córko, wiesz, że twój tata kocha cię najbardziej, prawda? Ale Bóg też będzie cię bardzo kochał. Mogę oddać pierwsze miejsce i pozwolić Bogu kochać cię bardziej. Życzę ci jak najwięcej błogosławieństw na świecie.

Odpychając dziwne uczucie w tył głowy, cicho im odpowiedziałam.

– Dziękuję bardzo. Kocham was.

Przez całe moje życie tutaj zawsze słuchałam, jak bardzo mnie kochają, ale nigdy wcześniej tego nie odwzajemniałam.

Moja rodzina patrzyła na mnie przez chwilę szeroko otwartymi oczami, zanim wszyscy przytulili mnie z najjaśniejszymi uśmiechami.

Wcześniej nie spodziewałam się zbyt wiele po mojej ceremonii dojrzewania, ale miałam przeczucie, że nigdy nie zapomnę tego, co się dziś wydarzyło.

Mama powiedziała, że powinniśmy wracać do domu, zanim inni uczestnicy znów się zbiorą, więc wróciliśmy do wciąż zatłoczonej sali.

Gdy mieliśmy już opuścić salę bankietową, podszedł do nas służący pałacowy stojący obok odźwiernego i wyciągnął małe pudełko.

– Jej Cesarska Mość obdarza tym darem wszystkich, którzy osiągnęli dziś pełnoletność.

– Ojej... Jak można się było spodziewać po uprzejmości Jej Cesarskiej Mości. Wydała nawet tyle.

Zachwycona mama zakryła usta dłońmi. Po otrzymaniu pudełka od pałacowego służącego, podziękowałam mu i lekko się ukłoniłam.

– Proszę o wyrażenie mojej pokornej wdzięczności wobec Jej Wysokości Cesarzowej.

Wątpliwe, by słowa córki barona zostały kiedykolwiek przekazane cesarzowej, ale i tak była to właściwa, uprzejma reakcja.

Służący pałacowy skinął głową, gdy się ukłoniłam.

Szliśmy cichymi korytarzami w kierunku miejsca, gdzie ustawione były powozy.

Jednak ktoś szybko przeszedł obok nas. Znajomy zapach ciała dotknął czubka mojego nosa, ale szybko zniknął.

Ciel przeszedł obok, a ja nie mogłam się powstrzymać od gapienia się.

Potem nagle się odwrócił.

Moje oczy były skierowane na niego, więc zamrugałam powoli, ponieważ byłam zaskoczona.

Na chwilę moje spojrzenie spotkało się w powietrzu z jego głębokimi, niebieskimi oczami.

W przeszłości, kiedy nasze oczy się spotykały, był czas, kiedy moje serce waliło tak mocno, że czułam się, jakby miało eksplodować.

To moje serce sprawiało, że czasami zastanawiałam się, czy w ogóle ma jakieś problemy z powodu tego, jak głośno biło.

Jednak to serce było już martwe, a teraz nie słyszałam już tego samego szaleńczego rytmu.

Jedyne, co teraz czułam, to odrobina ciekawości.

Dlaczego książę taki jak on włóczył się po korytarzu? Czy nie powinien być teraz z księciem koronnym? I ze Świętą, Seoyoon?

Patrzyłam na niego dziwnie przez chwilę, kiedy tata wystąpił naprzód, by powitać go donośnym głosem.

– Wasza Miłość, książę Leopardt. Jestem Artur de Closch, lord posiadłości Closch. Słyszałem już wiele rzeczy o Waszej Miłości.

– Hm, Closch. To musi być posiadłość przy zachodniej granicy.

– Jestem wdzięczny, że znasz naszą skromną włość, Wasza Miłość.

– Słyszałem, że jest to miejsce, w którym często pojawiają się potwory. Jeśli potrzebujesz pomocy, możesz do mnie napisać w dowolnym momencie.

– Słysząc, co mówi Wasza Miłość, czuję się naprawdę uspokojony.

Baron mógłby zostać zbesztany za podchodzenie do księcia w taki sposób i nie bylibyśmy w stanie nic odpowiedzieć, ale Ciel potraktował tatę z niespodziewaną uprzejmością. Naprawdę, to było bardzo dziwne.

Zgodnie z jego charakterystyką w powieści, był człowiekiem, który nosił się z arystokratycznym elitaryzmem i arogancją. Właściwie jego opis w powieści był tym samym pierwszym wrażeniem, jakie miałam o Cielu, którego znałam w przeszłości.

– W takim razie jestem obecnie dość zajęty, więc pójdę już.

– Tak, Wasza Miłość. Niech Bóg cię błogosławi.

Tata grzecznie ukłonił się księciu. Ponieważ dzisiejsze wydarzenie było ceremonią dojrzewania, w której uczestniczyła również Święta, wzmianka o boskim błogosławieństwie została dodana z grzeczności.

Bez słowa ukłoniłam się głęboko, po czym ponownie stanęłam prosto. Kiedy się odwróciłam, mruknęłam do niego małe pozdrowienie, nawet gdy zniknął już w korytarzu.

– Niech Bóg cię błogosławi.

Po prostu chyba nie pożegnałem się odpowiednio wcześniej…

Nagle zapragnęłam przekazać pozdrowienia po raz ostatni.

Wsiadłam do powozu z moją rodziną. Zaplanowano już, że wrócimy do lenna wczesnym rankiem następnego dnia.

Droga powrotna będzie trudna, ale moja rodzina będzie razem radosna, tak samo jak w drodze do stolicy.

~*~


Jego kroki były pospieszne, gdy odchodził, ale kiedy usłyszał cichy głos zza pleców, Ciel się zatrzymał.

W końcu znalazł głos, którego szukał od początku bankietu.

Oprócz pilnowania Świętej, Seoyoon, miał również obowiązek jako książę pozostać w sali bankietowej. Nie mógł się jednak na tym skupić, ponieważ wciąż myślał o tym głosie. Książę koronny również zauważył, jak bardzo był rozkojarzony, ale Ciel nie miał innego wyboru, jak tylko odejść.

Przeszedł się po szerokiej sali bankietowej i uważnie słuchał głosów, które słyszał w środku. Podszedł do różnych grup młodych kobiet, które się zebrały. To było do niego bardzo niepodobne, ale to on pierwszy do nich podszedł i się przywitał.

Był przystojny, był księciem, a zwłaszcza esperem, więc znało go wielu i wszędzie był mile widziany przez grupy młodych dam.

Nie wiedząc nic o kobiecie, którą znalazł, poza jej głosem, skrupulatnie przeszukał cały obszar. Pozdrowił wszystkich szlachciców, których widział w sali bankietowej, a mimo to czuł się sfrustrowany i zniecierpliwiony, ponieważ nigdzie nie mógł znaleźć właścicielki głosu.

Tak naprawdę nie wiedział, dlaczego to robi.

Myślał o wyjściu na balkony, ale zdał sobie sprawę, że ludzie tam się modlą, jak to było w zwyczaju ceremonii dojrzewania.

Aby rozładować swoją frustrację, miał zamiar wyjść na chwilę, ale potem zatrzymał się, aby sprawdzić pierwszą rodzinę, która miała wyjść przez podwójne drzwi - na wszelki wypadek.

Obserwował rodzinę barona i po cichu wyszedł za nimi. Następnie, po tym jak porozmawiał z nimi przez chwilę, wkrótce ponownie ukrył się w ciemności i uniósł się z pomocą swojej mocy władzy nad wiatrem.

Obserwował ich z wysokości.

Rodzina Closch posiadała szlachecką rangę barona, ale mimo to była domem o długiej historii sięgającej czasów, gdy cesarstwo zostało założone po raz pierwszy.

Byli to jednak typowi prowincjonalni szlachcice, którzy rzadko przybywali do stolicy, chyba że zostali zmuszeni do przyjazdu z jakiegoś powodu.

Pomimo niewielkiego terytorium, ich lenno było miejscem, w którym potwory pojawiały się stosunkowo często. Poza tym, od czasów swoich przodków, członkowie baronii Closh byli nieprzekupni i nie wykazywali większego zainteresowania polityką.

Można powiedzieć, że byli rodziną rycerską na wskroś.

Choć nie spełniali oni wymogów, by otrzymać tytuł rycerski, garnizon rodu Closch wciąż cieszył się sporą renomą. Zwłaszcza wśród istniejącego rycerstwa.

Ukrywając swoją obecność, Ciel podążył za córką barona.

Zdecydowanie miała ten sam głos, który wcześniej wymruczał imię „Seoyoon”. Skąd znała imię Świętej? Jak to możliwe, że potrafiła tak naturalnie wymówić koreańskie imię?

Ciel sam ćwiczył wypowiadanie tego imienia po tym, jak po raz pierwszy zwrócił się do Seoyoon po imieniu. Wynikało to z faktu, że akcent i wymowa potrzebne do prawidłowego wymówienia tego imienia nie były zwykle używane podczas mówienia w języku cesarstwa.

Ale wtedy wymówiła to imię z taką łatwością? I naprawdę, skąd ona znała to imię?

Gdyby Ciel nie był powracającym, być może nie zwróciłby na to uwagi. Jednak w jego umyśle pojawiły się silne podejrzenia związane z tą jedną małą wzmianką o imieniu.

Mówiąc ściślej, miał poczucie, że jest to nieodpowiednie…

Obserwował kobietę od stóp do głów, dopóki nie wsiadła do powozu.

Kolor włosów, który zobaczył odcieniem przypominał koral. Pod włosami w kolorze moreli zobaczył małą twarz o zadbanym wyglądzie i wyraźnych rysach.

Kształtny grzbiet nosa, pulchne usta i szerokie oczy w kształcie migdałów. Spojrzenie spod jej zielonych tęczówek sprawiało wrażenie obojętnego, ale gdy wzrok skupiał się gdzie indziej, krągłość jej oczu dawała wyraźne wrażenie łagodności.

Poza tym na środku pod jej lewym okiem znajdowało się małe znamię, które naturalnie przyciągało uwagę każdego, kto je zobaczył.

Ciel był pewien, że widział ją po raz pierwszy w życiu, ale co dziwne, jego wzrok naturalnie kierował się w jej stronę. Zupełnie zapomniał, że powinien być wobec niej podejrzliwy ze względu na jej głos - mógł tylko gapić się ślepo.

Wkrótce jednak zdał sobie sprawę, dlaczego jej postać wciąż przyciąga jego wzrok.

Jej postawa, od karku po proste plecy i wyprostowaną talię. I jej zdyscyplinowane kroki.

To były wszystkie *jej* nawyki, które wcześniej głęboko wyryły się w jego siatkówce oka.

Jako ktoś, kto był częścią sił specjalnych, Seohyun była kobietą, która emanowała poczuciem powściągliwej dyscypliny, co było wyjątkowe dla żołnierzy. Nawet jeśli tylko stała, było to widoczne.

To dlatego, kiedy spotkał ją po raz pierwszy, nie był zadowolony z jej widoku.

Myślał, że to kobieta, która przyszła się z nim spotkać na polecenie koreańskiego rządu.

Zapominając o swoim pierwotnym celu, Ciel wyprostował się w powietrzu i kontynuował obserwowanie kobiety. Następnie powóz zaczął się oddalać, ale przez długi czas po tym po prostu się w niego wpatrywał.

Pozostał tylko z pytaniami i bez odpowiedzi, bez względu na to, jak bardzo się nad tym zastanawiał. Sparaliżowany dziwnym nastrojem, nie mógł opuścić tego miejsca, pozostając zakłopotany.

Ta kobieta była dla niego obca, a jednak dlaczego. Dlaczego wyczuwał od niej atmosferę Seohyun?

Chwilę temu, gdy przeszła obok niego z obojętnym wyrazem twarzy, dlaczego. Dlaczego jego serce pulsowało z bólu.

Podążał za nią z powodu swoich podejrzeń, ale ostatecznie nic nie zostało rozwiązane. Zamiast tego w jego sercu pojawiło się jeszcze większe pytanie.

Kolejny kamień spadł na jego zduszone, ciężkie serce. Wypuścił długi wydech.

Tej nocy strasznie tęsknił za swoją żoną Seohyun.

 

← Poprzedni

Następny →

 

piątek, 14 lutego 2025

Refusing Your Ex-Husband's Obsession: A Guide - Rozdział 7

Rozdział 7 - Mój jedyny Przewodnik…

 

Tłumacz: Seft-chan 

[T/N: Rozdział z okazji Walentynek, miłego czytania ^^]

 
Ciel był pogrążony w myślach, gdy wszedł do sali z księciem koronnym. Pierwsze miejsce, gdzie spotkał tę kobietę, nie było nigdzie indziej, a na tej ceremonii osiągnięcia pełnoletności.

Od kiedy ta kobieta przybyła do tego cesarstwa przez międzywymiarową wyrwę, było tak, jakby wszystko wskoczyło na swoje miejsce.

W przeszłości robił wszystko, co mówiła ta kobieta. Uważał również, że to wola Boga, aby jej słuchał. Ale nie tylko to.

Wszyscy mieszkańcy Cesarstwa Stern służyli bogu Asterasowi i czcili świątynię.

Następnie przybyła Święta, zwana ukochaną córką takiego boga, a ludzie oczywiście nie mieli innego wyboru, jak tylko ją czcić.

Ale teraz myślał inaczej.

Nie wiedział, dlaczego wrócił — czy była to wola Boga, czy nie. Ale trudno było znieść jego chciwość i niecierpliwość wobec tego, co go czekało.

W tej chwili istniał tylko jeden powód, dla którego musiał szukać Świętej, która była równie nieprzyjemna, jak ją zapamiętał.

Musiał przekroczyć wymiary i wrócić do Korei. W ten sposób mógł ponownie spotkać Seohyun.

Moja żona…

Mój jedyny Przewodnik…

Dopóki będzie mógł spotkać ją żywą raz jeszcze, nie będzie miało dla niego znaczenia, że ​​nigdy nie będzie mógł wrócić do Cesarstwa.

Jego pragnienie było nie do zniesienia. Już samo patrzenie na wszystkich ludzi w tej zatłoczonej sali sprawiało, że czuł się chory i zmęczony, ale przede wszystkim czuł, że nie może prawidłowo oddychać, ponieważ jego gardło było tak wysuszone.

W tej chwili wiedział, że ten objaw się nasilił, ponieważ potrzebował prowadzenia, ale prowadzenie Świętej nie mogło go już zadowolić. Tylko Seohyun, tylko jej…

Była jedyną osobą, która mogła ugasić jego palące pragnienie, jedyną osobą, która mogła stłumić jego narastające moce.

Tym razem nigdy nie pozwoliłby jej zostać samej – bez względu na wszystko. Nawet jeśli pójście tą drogą prowadzi do samozniszczenia.

– Nie wyglądasz najlepiej. Czy Aiden znów sprawił jakieś kłopoty?

Książę koronny Jace był bliskim przyjacielem Ciela odkąd byli dziećmi. Łączyła ich również relacja typu władcy i wasala, ale byli ze sobą bliżej, gdy nie znajdowali się pod czujnym okiem opinii publicznej.

Mimo wszystko Ciel w przeszłości bardzo nienawidził tego mężczyzny. Nie mógł zaprzeczyć, że nieustannie zazdrościł Jace'owi, ponieważ wcześniej to on otrzymywał więcej uwagi od Seoyoon.

Jednak to było w czasie, gdy Ciel nie znał jeszcze prawdziwych intencji Seoyoon. Gdy z opóźnieniem odkrył prawdę, było już za późno.

– Aiden… – Ciel wymamrotał imię swego młodszego brata.

Aiden był człowiekiem słabym i kruchym, a mimo to był wybredny i skłonny do irytacji z byle powodu. Zanim wrócił, Ciel nie przepadał za swoim młodszym bratem.

– Oczywiście, nie chodzi o to, że nie rozumiem, co czujesz, ale… Ojej, twoja cera jest w opłakanym stanie. Wpadnij do mojego pokoju później. Tym razem mam trochę wody święconej ze świątyni w rezerwie. Choć nie jest ona tak skuteczna jak woda święcona, którą piłeś do tej pory.

Woda święcona, o której mówił Jace, była wodą święconą dla Esperów, o którą trudno było się ubiegać w cesarstwie.

Esperzy w cesarstwie niemal wymarli, więc ich ponowne pojawienie się na świecie było błogosławieństwem.

Mimo to nie było Przewodników, którzy mogliby przewodzić Esperom.

W chwili, gdy Esper przejawiał swą moc, a nie miał u boku Przewodnika, jego istnienie nie różniło się niczym od nieustannego chodzenia po rozpalonym piasku.

To tak, jakby Esper utknął na środku pustyni, gdzie piasek powoli ściągał go w dół, podczas gdy on próbował iść naprzód przez resztę swojego życia.

Jakże więc rozkoszna była ulga, jaką zapewnił mu Przewodnik, gdy po raz pierwszy skosztował tej ulgi.

Było tak słodkie, że aż zęby bolały.

Przeciskając się przez tłum i wchodząc w prywatną przestrzeń, Ciel usiadł na sofie, zanim pierwszy zrobił to książę koronny.

Wypił łyk przygotowanej wcześniej wody z lodem.

Bezlitośnie żując lód, przywołał wspomnienia i przypomniał sobie, jaka Seoyoon była w przeszłości.

Jej prowadzenie było niczym innym, jak trucizną.

Pomimo planów zdobycia zaufania tej kobiety, Ciel uparcie myślał o wszelkich sposobach, aby za wszelką cenę uniknąć jej prowadzenia.

Jace usiadł na sofie naprzeciwko niego. Mimo że Ciel w obecności rodziny królewskiej zachowywał się być może w sposób bluźnierczy, Jace pozostał na to obojętny.

– Czy mam teraz poprosić kogoś, żeby przyniósł wodę święconą?

– Wasza Wysokość…

– Dlaczego teraz mnie tak nazywasz? Niemożliwe. Czy naprawdę coś jest nie tak?

Jace spojrzał Cielowi prosto w oczy ze sztywnym wyrazem twarzy.

Podobnie jak Jace, Ciel był Esperem i jedną z niewielu osób, które swobodnie odwiedzały księcia od najmłodszych lat. Jace bardzo cenił Ciela jako bliskiego przyjaciela.

Ale pewnego dnia jego usposobienie nagle się zmieniło. Kiedy Jace po raz pierwszy spotkał odmienionego Ciela, nie był w stanie nawet otworzyć ust w jego obecności.

Oczy Ciela były początkowo bystre, ale gdy się zmienił, jego spojrzenie stało się wyjątkowo okrutne.

Wcześniej Ciel zachowywał się z charakterystyczną dla niego dumą i godnością wysokiego arystokraty.

Ale gdzie się podziało to oblicze?

W tym mężczyźnie pozostała dzika, nieokiełznana atmosfera, która sprawiała, że ​​Jace wzdrygał się na samą myśl o jej obecności.

– Przepraszam za kłopot, ale skorzystam z tej oferty.

– Nie mów mi... Ty. Czy jesteś w niecałkowitym stanie?

Ciel od razu zrozumiał, co Jace miał na myśli.

W tym cesarstwie, w którym nie było żadnych Przewodników, określenie „niecałkowity stan” odnosiło się do niemal całkowitego prawdopodobieństwa wybuchu szaleństwa. Po pierwsze, Esper bez Przewodnika nigdy nie będzie „cały”.

Gdyby Ciel zażądał, aby Seoyoon go teraz poprowadziła, Jace zrozumiałby to lepiej, ale nie mógł zrozumieć, dlaczego Ciel zachowywał się w ten sposób w tej chwili.

Ciel nie miał absolutnie żadnego zamiaru korzystać z przewodnictwa Seoyoon.

W całym Cesarstwie Stern nie było ani jednej osoby, która byłaby w stanie go zadowolić. Dlatego też postanowił napić się wody święconej, wytrwać i czekać na odpowiedni czas.

Wtedy Ciel zdał sobie sprawę, że oznacza to, że budowa jego ciała różniła się od tej sprzed powrotu.

Przed powrotem jego niecałkowity stan nie był tak intensywny, jak teraz. Moc, która w nim szalała, była kiedyś słabsza, niż teraz.

Jego obecna sytuacja była podobna do tej, kiedy otrzymywał prowadzenie od Seohyun w Korei.

Przewodnictwo jego żony było ciche i skromne, ale niezwykle czyste.

Między nimi była tak dobra chemia, że ​​pomyślał, że ona urodziła się dla niego. Dlatego też 99-procentowy wskaźnik dopasowania idealnie podsumował ich związek.

Jednakże otoczenie, w którym się znajdowali, nie sprzyjało rozwojowi ich związku.

– Czy jest aż tak źle?

Przez chwilę Jace był zaniepokojony i zwracał się do Ciela, przypominając sobie, z jak wielkim trudem zmagał się w przeszłości.

W tym momencie rozległ się głos odźwiernego, oznajmiający przybycie świętej do sali. Z ciekawym wyrazem twarzy Jace spojrzał na Ciela.

Ciel obserwował Seoyoon spokojnie przechodzącą wśród uczestników bankietu, którzy rozstąpili się przed nią.

– Ze wszystkich rzeczy, dlaczego mają podobne imiona?

Seohyun i Seoyoon.

Tylko jedna sylaba idealnie pasowała, a jednak dusza, która była w tej kobiecie, była całkowicie przeciwna.

Odstawiając wszystko inne na bok, Ciel nie mógł oderwać wzroku od czarnych włosów i oczu Seoyoon, które tak bardzo przypominały mu Seohyun.

Już samo to doprowadzało go do szaleństwa z tęsknoty. Mając świętą w centrum swojego wzroku, Ciel czuł, jak jego nastrój powoli zapada się w bagno, którego dno było nie wiadomo jak głębokie.

Potem do jego ucha dobiegł cichy szept.

Żaden normalny człowiek nie byłby w stanie usłyszeć tak cichego głosu, nawet kiedy w sali zapanowała cisza. Mimo to, jako esper, głos ten był dla niego krystalicznie czysty.

– …Seoyoon?

Cesarz nie wyjawił jeszcze imienia świętej, więc głos kobiety, która wypowiedziała to imię, uderzył go w uszy i umysł, jakby spadł na niego piorun z nieba.

Jakież to… Podejrzane.

~ * ~


Gwiazda o imieniu Irene była największą i najjaśniejszą gwiazdą. Była to piękna gwiazda, którą można było zobaczyć jedynie w środku lata.

Gwiazda miała zabłysnąć dopiero o północy, więc punktem kulminacyjnym ceremonii osiągnięcia pełnoletniości było ujrzenie gwiazdy Irene i modlitwa.

Z przyjemnością patrzyłam, jak niebo powoli wypełnia się coraz większą liczbą błyszczących gwiazd. Widok był tak wspaniały i rozległy, że nie mogłam go dostrzec całego…

Poza tym być może krajobraz wydawał się piękniejszy, ponieważ nie byłam sam – byłam tu z rodziną.

Trzymając mocno dłoń mamy, podeszłyśmy do krawędzi balkonu. Tutaj było stosunkowo cicho, ponieważ w hali nadal przebywało wiele osób.

– Moja córka wkrótce będzie dorosła.

Mama spojrzała na mnie z wyrazem dumy, kiedy to mówiła. Nawet gdy nie robiłam nic szczególnego, mama zawsze patrzyła na mnie z miłością.

Za każdym razem, gdy to się zdarzało, czułam, że moje serce się przepełnia, a ja sama czuję się niezręcznie. Miałam zwyczaj żuć dolną wargę.

– Nie mogę uwierzyć, że jesteś już dorosła. Nadal jesteś moim dzieckiem…

Gdy tata to mówił, w oczach mamy malowała się wielka czułość. Wtedy mama spojrzała na niego kątem oka.

– Co masz na myśli, mówiąc, że nadal jest twoim dzieckiem? Wyrosła na piękną kobietę. Czy to nie jest niegrzeczne z twojej strony tak nazywać kobietę?

– Hoho, naprawdę?

Następnie brat delikatnie położył mi rękę na plecach i przyciągnął mnie do siebie. Był ode mnie wyższy o głowę, więc musiałam unieść brodę, żeby na niego spojrzeć.

– Ja również potrafię zrozumieć ojca. Nadal jesteś moją młodszą siostrą, ale w mgnieniu oka nadeszła pora na ceremonię osiągnięcia przez ciebie pełnoletniości… Nie czuję się już tak wspaniale, bo czuję się już bardzo staro.

Tata wybuchnął śmiechem, słysząc żart brata, a ja wciąż byłam pomiędzy, podczas gdy mama zaczęła marudzić bratu.

– Powinieneś zacząć myśleć także o swoim małżeństwie. Za każdym razem, gdy próbuję poruszyć ten temat, ty po prostu biegniesz z powrotem do garnizonu! Irena pójdzie za twoim przykładem, więc najpierw powinieneś się ożenić!

Oczywiście, nie myślałam o małżeństwie, ale nie chciałam stać się kolejnym celem nagabywania mamy, więc starałam się wymknąć z tego miejsca.

Jednak brat był szybszy. Zablokował mi drogę ucieczki, wkładając więcej siły w swoją rękę, która była za moimi plecami.

– Haha, mamo, naprawdę–

– Cokolwiek zamierzasz teraz powiedzieć, nie próbuj szukać tych samych wymówek. Tym razem naprawdę zmuszę cię do zaangażowania się.

Mama była wobec brata bardziej stanowcza, niż zwykle, więc kiedy brat słuchał jej słów, opuścił wzrok, a kąciki jego ust lekko się uniosły.

Wyglądał dokładnie tak samo jak dawniej, kiedy ktoś go strofował, gdy wpakował się w kłopoty. Nie mogłam powstrzymać się od wybuchu śmiechu.

Ach, to było prawdziwe szczęście.

Miałam wrażenie, że w końcu zrozumiałam, czym jest szczęście.

 

← Poprzedni

Następny →

 

piątek, 9 sierpnia 2024

Refusing Your Ex-Husband's Obsession: A Guide - Rozdział 6

Rozdział 6 - Może mieć silną wolę, może być wściekłym psem

Tłumacz: Seft-chan 

 

Stał obok Świętej, Seoyoon.

Jednakże tak jak to miało miejsce w moim poprzednim życiu, emocje, które do niego żywiłam, które się we mnie gotowały, szybko ostygły w chwili, gdy ktoś mnie dotknął.

Spojrzałam na dwie osoby stojące po mojej stronie, moich rodziców. Nadal nie mogłam sobie z tym poradzić, ale byłam szczęśliwa, że ​​patrzyli na mnie tak kochającymi oczami.

Tak, to prawda. Co powinno być wielkiego w zobaczeniu tutaj ponownie tej dwójki?

Byłam już martwa w innym świecie. I nie mogli już mieć na mnie żadnego wpływu.

Gdy się uspokoiłam, ponownie spojrzałam przed siebie i zobaczyłam, jak cesarz robi krok do przodu.

– Jej Świętobliwość, która została tu zesłana przez Wszechmogącego Asterasa dla Cesarstwa Stern.

Seoyoon zrobiła krok do przodu, gdy cesarz ją zawołał.

Wyglądało na to, że cesarz skorzystał z okazji, aby ogłosić wszystkim, że cesarstwo otrzymało opiekę Boga.

– Musi być wolą Boga, aby Święta świętowała swoje osiągnięcie pełnoletności tutaj, w Pałacu Cesarskim Stern. To naprawdę musi być także błogosławieństwo, którym Bóg nas obdarzył. Święta, jakie jest twoje imię?

– Nazywam się Lee Seoyoon. Będę pod waszą opieką.

Jej głos rozbrzmiał po sali. Mówiła umiarkowanie, ale jej słowa zabrzmiały bardzo wyraźnie. Było to możliwe, ponieważ wszyscy arystokraci w wielkiej sali słuchali z zapartym tchem.

Patrzyłam obojętnie i zauważyłam, że jej głos był znajomy, choć brzmiał młodziej, niż zapamiętałam.

Po zakończeniu błogosławieństwa cesarza związanego z osiągnięciem pełnoletności w sali ponownie zrobiło się głośno.

Cesarza, cesarzową, świętą, księcia koronnego i Ciela można było zobaczyć na honorowych miejscach, rozmawiających między sobą przy szampanie.

Jednak między nimi, a mną była spora odległość.

Jak na ironię, poczułam się trochę zgorzkniała, bo wydawało się, że nic się nie zmieniło.

Wkrótce jednak szybko otrząsnęłam się z tego uczucia, rozmawiając ze starszym bratem i rodzicami, którzy ciepło mnie otaczali.

– Moja córko, niedługo będziesz dorosła, prawda?

– Jeśli jest coś, czego chcesz, powiedz swojemu ojcu.

– Właśnie, Rin. Mówiłaś, że chcesz łuk do walki, prawda? Poproś ojca, żeby ci go kupił.

– Łuk? Naprawdę?

Zaskoczona mama zapytała z ręką na ustach, ale energicznie pokiwałam głową. W moim poprzednim życiu moją główną bronią były łuki, strzały i sztylety. Moja sylwetka wtedy i teraz nie różniły się zbytnio – nadal była drobna. Lepiej radziłam sobie w walce na dystans, niż w zwarciu.

Zawsze chciałam pomóc tacie i bratu, gdy już stanę się dorosła.

Były dwa główne powody, dla których moja rodzina nie mogła uciec od biedy.

Po pierwsze, terytorium było małe, a ziemie nie było obfite. A po drugie, znajdowało się na samym krańcu cesarstwa.

Cesarz jakiś czas temu nieustannie podkreślał, jak bóg pobłogosławił cesarstwo, i kryje się za tym również powód.

Dzięki pomocy świątyni Cesarstwo Stern otrzymało Bożą ochronę – a raczej Bożą barierę.

Nie wiedziałam wcześniej, że Esperzy istnieją na tym świecie, ale wiedziałam wystarczająco, że istnieją potwory.

Wrogami po drugiej stronie granicy, której strzegła moja rodzina, były potwory.

Boża bariera ochronna była najsilniejsza w stolicy, będącej centrum cesarstwa.

Im dalej znajdowało się terytorium od stolicy, tym bariera stawała się słabsza. Dlatego większość szlachty na krańcach cesarstwa potrzebowała stanu rycerskiego, aby móc stawić czoła potworom.

Jednak nie wszystkim szlachcicom prowincjonalnym można było nadać tytuł rycerski.

Władcy lenni mogliby nazwać swoje siły zbrojne „rycerstwem” tylko wtedy, gdyby mieli co najmniej 200 rycerzy.

Dlatego biorąc pod uwagę, że nasza rodzina miała w sumie mniej, niż 100 rycerzy, nasze siły nazywano „garnizonem”, a nie „rycerstwem”.

Jestem zaznajomiona z potworami. To wszystko, z czym miałam do czynienia w moim poprzednim życiu.

Ogólnie rzecz biorąc, potwory stawały się łatwiejsze do opanowania po zidentyfikowaniu ich atrybutów. Odkrycie nawet części ich atrybutów, doprowadziłoby do pełnej identyfikacji potworów.

Poza tym w wolnym czasie studiowałam potwory tego świata. To dzięki ilustrowanej księdze potworów, którą posiadał brat.

Dlatego chciałam pomóc. Do tego potrzebowałam łuku, ale nie miałam odwagi prośby o niego.

Łuk był stosunkowo drogą bronią i gdybym poprosiła rodzinę, żeby mi taki kupili, jestem pewna, że w jakiś sposób by mi go zdobyli, a mimo to nie mogłam znieść obciążenia ich.

Ponieważ jednak świętowałam osiągnięcie pełnoletności, sytuacja była inna.

I tak jest to coś, czego potrzebuję… Czy powinnam ich poprosić, żeby mi taki kupili?

Próbowałam zatrzeć poczucie winy, myśląc, że broń, o którą proszę, jest niezbędna, abym mogła później pomóc rodzinie.

Gdy moje oczy spotkały się ze spojrzeniem taty, skinął głową, aby wyrazić zgodę.

– Hoho, nigdy nie myślałem, że poprosisz mnie o łuk z okazji osiągnięcia pełnoletności. Myślałem, że poprosisz mnie, żebym kupił ci ładny dodatek…

Wzięłam jedną dłoń taty w swoją, ścisnęłam ją i mruknęłam z nutką poczucia winy.

– Chcę pomóc. Będę ciężko trenować, aby móc pomóc tacie i bratu.

– Hoho, moja córko… Więc to dlatego.

Jego duża, stwardniała dłoń delikatnie dotknęła mojego policzka, ale wkrótce się odsunęła. Wyglądało na to, że jak zwykle chciał mnie poklepać, ale mama szybko szturchnęła go łokciem w bok.

Mamie już jakiś czas temu bardzo zależało na tym, aby podtrzymywać swoje poczucie obowiązku ochrony mojego makijażu. Przecież ceremonia osiągnięcia pełnoletności jeszcze się nie skończyła.

Wtedy mężczyzna w średnim wieku, który obok nas pił szampana, wybuchnął śmiechem.

– Hahaha, moje słowo. Jak mało masz ludzi, że nawet córka pana jest wysyłana na linię frontu? W takim przypadku nie powinieneś nawet używać tytułu „garnizon”. Z drugiej strony bycie strażnikiem w garnizonie to nie tylko wielki tytuł! Kehahaha!

Ten człowiek najwyraźniej patrzył z góry na moją rodzinę. Odwróciłam się i spojrzałam na mężczyznę, ale on kontynuował.

– W dzisiejszych czasach kobiety są niezwykle odważne. Z taką łatwością mówią, że potrafią łapać potwory, jakby to był tylko spacer po parku. Dlatego trzeba dobrze edukować kobiety. Ignorancja jest grzechem! Ale to naturalne, jeśli jesteście jej rodzicami!

– Zgadzam się ze stanowiskiem wicehrabiego Vittersa. Ujarzmianie potworów nigdy nie było łatwe. Nawet pełnoprawny rycerz, który był szkolony przez całe życie, wróciłby z niewoli ze złamanym umysłem i prawie pobity na śmierć. O jeny.

Patrzyłam prosto na wicehrabiego Vittersa i otaczających go ludzi.

Wicehrabia jednym haustem wypił szampana, a jego oczy zaszły mgłą.

– Szampan oferowany przez rodzinę cesarską jest zdecydowanie innej klasy, ale och, jakże inny. Po raz pierwszy piję szampana, który jest tak słodki i łagodny. Haha.

Za każdym razem, gdy się śmiał podczas mówienia, brzuch wystający mu ze spodni bujał się.

– Kochanie, nie.

Wtedy usłyszałam szept mamy z boku.

Kiedy odwróciłam głowę, zobaczyłam, że tata i brat niemal się wściekli, wpatrując się w wicehrabiego.

Ich spojrzenia były zupełnie inne od tego, jak patrzyły na mnie wcześniej.

Mama szepnęła ponownie bardzo cichym głosem, szczypiąc ich opuszkami palców, aby ich powstrzymać.

– Ceremonia osiągnięcia pełnoletności naszej Rin jeszcze się nie skończyła.

Brwi taty i brata aż do tej chwili unosiły się w gniewie, ale po usłyszeniu słów mamy, ich brwi jednocześnie opadły.

Widzenie, jak robią to dla mnie, całkowicie wzruszyło moje serce. Miłość rodziny, którą otrzymałam dopiero w tym życiu, była tak ogromna.

Jak to możliwe, że jest tak bezwarunkowa?

Czy to możliwe, żeby ich miłość była tak bezwarunkowa tylko dlatego, że jestem ich rodziną?

Czy naprawdę właśnie to oznaczały więzy krwi?

W takim razie nie mogłam pozwolić temu wicehrabiemu odejść bez szwanku.

Być może o silnej woli, a może wściekły pies.

Tak nazywali mnie inni ludzie przez cały czas, gdy w poprzednim życiu służyłam w siłach specjalnych.

Wtedy prowadziłam życie przepełnione zaciekłością i nie pozwalałam odejść tym, których uważałam za wrogów.

W każdym razie wierzyłam, że oddam tyle, ile otrzymałam.

Albo nawet więcej.

Myślałam, że moja osobowość się zmieniła, ponieważ od czasu reinkarnacji nigdy nie doświadczyłam tego samego.

Jasne jest jednak, że wrodzona osobowość nie zmieni się tak łatwo.

Moje oczy skanowały wroga. Przyjrzałam mu się od stóp do głów, żeby nie przegapić żadnego szczegółu.

Potem znalazłam guzik u dołu jego stroju, który wyglądał, jakby miał wyskoczyć w dowolnym momencie.

Biorąc pod uwagę ilość szampana, którą pił od wcześniej, wyglądało to tak, jakby jego spodnie miały zaraz pęknąć.

Ten człowiek obraził mojego drogiego ojca i mojego kochanego starszego brata, więc czy nie należy mu się odwdzięczyć tak samo?

Wyciągnęłam rękę, jakbym sprawdzała, czy moja fryzura nadal jest w porządku, po czym w tajemnicy wyjęłam jedną wsuwkę.

Odwróciłam się, żeby odejść z rodziną, ale w dłoni zgięłam wsuwkę, aby była za nią większa siła, po czym szybko nią pstryknęłam.

Bez wątpienia wsuwka urwała ten guzik – ten sam, który podtrzymywał spodnie mężczyzny.

Wyskoczył tylko jeden guzik, ale wyglądało to tak, jakby jego spodnie nie mogły już dłużej utrzymać obfitego brzucha mężczyzny.

Pozostałe guziki jego spodni zaczęły odpadać jeden po drugim.

– Huh?

W porównaniu z obfitą górną częścią ciała, dolna część wydawała się mniej obfita. Jego spodnie natychmiast spadły na podłogę.

– Kyaa!

Znajdująca się w pobliżu szlachcianka krzyknęła i zakryła twarz wachlarzem.

Z drugiej strony stojąca wokół szlachta tylko marszczyła brwi, jakby nie było tu nic imponującego do zobaczenia.

Kierowałam się już z rodziną w stronę balkonu, więc szkoda, że ​​nie mogłam dalej obserwować rozwoju sytuacji.

Mimo to musieli widzieć, co się wydarzyło z ich miejsca, ponieważ zauważyłam, że tata i brat ledwo powstrzymywali się od drgania warg.

Jakby desperacko wstrzymywali to, żeby nie wybuchnąć śmiechem.

Kiedy zobaczyłam ich reakcje, poczułam ulgę.

Nienawidziłam, gdy ktoś ośmielał się zaszkodzić temu, co moje. W Korei, odkąd pamiętam, żyłam na ulicy, a ten świat był tak bardzo skupiony wokół bogactwa.

W miejscach, które nie mogły otrzymać ochrony Esperów, przepaść między bogatymi i biednymi była znacznie bardziej wyraźna.

Nie, raczej, biorąc pod uwagę istniejącą różnicę, nie są one nawet porównywalne.

Mówiąc ogólnie, miejscem, w którym dorastałam, była dżungla. Ale jeśli chcesz być bardziej szczery, to było wysypisko śmieci.

To miejsce było pełne wszelkiego rodzaju pozostałości po potworach, śmieci i zwłok.

Udało mi się przeżyć i opuścić to miejsce, aby dołączyć do sił specjalnych. I naprawdę, w moim poprzednim życiu jedyną rzeczą, którą mogłam nazwać całkowicie moją, była książeczka bankowa, nad którą ciężko pracowałam i mój były mąż, Ciel.

Moja obecna rodzina była inna, niż Ciel. Bezwarunkowa miłość, jaką mnie obdarzyli, wypełniła moje serce po brzegi. Ale co dziwne, sprawiło, że mam ochotę na więcej.

Chciałam otrzymać więcej miłości od mojej rodziny i chciałam dawać im tyle samo miłości.

– Gwiazdy powoli zaczynają pojawiać się, Rin.

Kiedy mama delikatnie trzymała mnie za rękę, a tata i brat chronili naszą rodzinę po obu stronach, poczułam, że kąciki moich ust naturalnie się unoszą. Zarówno Ciel, jak i Seoyoon byli teraz tak daleko od moich myśli.

Prawda. Nie byłam już Yoo Seohyun.

Jestem Irena de Closch.

 

 ← Poprzedni

Następny →

poniedziałek, 3 czerwca 2024

Refusing Your Ex-Husband's Obsession: A Guide - Rozdział 5

Rozdział 5 - Nie sposób nie rozpoznać

Tłumacz: Seft-chan

 [T/N: Z okazji Dnia Dziecka wrzucam rozdział 😄.]



Dopiero gdy znikł rząd powozów, moja rodzina mogła wejść do pałacu. Czekaliśmy bardzo długo. Ale kiedy weszliśmy, zdałam sobie sprawę, że warto było czekać.

Prowadzeni przez dozorcę pałacu byliśmy teraz w drodze do sali bankietowej, a wszędzie w wazonach kwitły spektakularnie pastelowe kwiaty.

Bogate i kolorowe ozdoby, które można było zobaczyć na każdym kroku, wprawiły mnie w oszołomienie.

Po przejściu korytarza, co sprawiło, że poczułam się, jakbyśmy wkraczali do innego świata, na jego końcu ukazały się ogromne, podwójne drzwi.

Wyryto na nich gwiazdę, księżyc i słońce.

Było to insygnia rodziny cesarskiej Stern.

Kiedy drzwi się otworzyły, naprawdę wydawało się, że po drugiej stronie progu jest inny świat.

Wielka sala była wypełniona arystokratami ubranymi w szaty bardziej kolorowe, niż kwiaty, które widziałam w drodze tutaj.

Zebrali się po dwójki i trójki, śmiejąc się radośnie, popijając szampana i machając składanymi wachlarzami.

Byli to ludzie, którzy prowadzili zupełnie inne życie, niż ja.

Kiedy wraz z rodziną weszłam do sali, przyszło mi do głowy, że mimo wszystko jesteśmy arystokratami, ale o wiele bardziej różnimy się od nich.

Nawet mama, tata i Dawid rozglądali się dookoła, jakby byli całkowicie zaskoczeni i zachwyceni.

– Rin, chodź tędy. Kurczę, wygląda na to, że są tu wszyscy arystokraci z całego cesarstwa. Czyż nie tak, kochanie?

– Hoho, skoro podobno Święta uczestniczy, wygląda na to, że nie powstrzymywali się w niczym na tegoroczną ceremonię osiągnięcia pełnoletności.

– Na pewno nie będzie łatwo spotkać Świętą…

– Rin, weź mnie za rękę. Tutaj.

W tej zatłoczonej sali nie było prawie miejsca do przejścia, ale udało mi się poruszyć, trzymając mocno rękę starszego brata.

Pracownicy pałacu płynnie poruszali się przez tłum, nawet z rękami zajętymi tacami z szampanem, a kiedy ja i mój brat przechodziliśmy, nie mogłem powstrzymać się od patrzenia na nich z zachwytem.

Było tu mnóstwo ludzi w moim wieku. Młode damy wokół mnie nosiły sukienki w pastelowych kolorach, a młodzi lordowie nosili garnitury w kolorze kości słoniowej lub kremu.

Zamiast chwilowej mody lub modnego stylu, w Cesarstwie Stern panował zwyczaj, że osoby poniżej pełnoletności nosiły stroje w pastelowych kolorach, ale nigdy po osiągnięciu pełnoletności.

Zatem dzisiejszy dzień był ostatnim dniem, w którym uczestnicy dzisiejszego balu mogli założyć pastelowe ubrania.

Oczywiście ubrałam się też w bladoróżową sukienkę, zgodnie z zaleceniem mamy. W porównaniu do strojów innych młodych dam, moja sukienka była mniej rzucająca się w oczy, ale ta bardziej mi się podobała, bo była prosta.

Tkaniny nie zdobiły żadne klejnoty, ale było mnóstwo koronek, które mama sama uszyła.

Nosiłam także długie rękawiczki, podobnie wykonane z koronki, aby zakryć ślady poparzeń na prawym ramieniu i dłoni.

Moje długie włosy, opadające kaskadą do pasa, były po prostu związane i ozdobione białymi różami.

Jedyną biżuterią, jaką nosiłam, był naszyjnik z oliwinami, który mama odziedziczyła po babci i podobał mi się, bo miał ten sam odcień co moje oczy.

Wzięliśmy dla siebie kieliszki, po czym udaliśmy się w jeden róg sali.

Chociaż raczej w naturalny sposób zostaliśmy zepchnięci na bok. Nasze terytorium znajdowało się tak daleko na skraju cesarstwa tak bardzo, że tylko kilku szlachciców rozpoznawało nasze nazwisko.

Na środku sali wisiał duży żyrandol, a w innych częściach sali znajdowały się mniejsze żyrandole – niczym gwiazdy krążące wokół księżyca.

Popijając szklankę słodkiego soku morelowego, patrzyłam na sufit, na jaskrawe światła nad głową, a potem na ludzi pod nimi w powiewających kolorowych ubraniach. Choć byłam spokojna, patrzenie jak tańczą, sprawiało mi radość.

Gdy byliśmy wcześniej w powozie, było bardzo gorąco, ale kiedy dotarliśmy na miejsce, wieczorny wietrzyk na szczęście dał poczucie chłodu.

Miło było mieć tutaj ceremonię osiągnięcia pełnoletności, bardziej niż myślałam.

Poza tym wiem, że oryginalną powieść przedstawiającą ten świat zaczęłam czytać dopiero za sprawą męża z poprzedniego życia, ale i tak byłam zdecydowanie bardziej podekscytowana, niż zwykle.

Przecież będę widzieć postacie, do których przywiązałam się podczas czytania – główną bohaterkę i otaczających ją męskich bohaterów.

– Gwiazda Cesarstwa Stern, Jego Cesarska Wysokość Książę Koronny i Jego Wysokość Książę Leopardt właśnie wchodzą! Wszyscy, uwaga!

Na krzyk odźwiernego w tętniącej życiem sali natychmiast ucichło.

Wszyscy zwrócili się w stronę zamkniętych podwójnych drzwi, a ich oczy błyszczały. Ja też nie różniłam się od nich.

Nie sądziłam się, że będę mogła zobaczyć tutaj jednocześnie głównego bohatera i potencjalnego głównego bohatera.

Serce mi biło. Czy rzeczywiście wyglądali tak, jak opisano ich w powieści?

Byłam ciekawa księcia koronnego, ale jeszcze bardziej ciekawił mnie książę – drugoplanowa postać męska.

Jedynym powodem, dla którego przeczytałam tę powieść w poprzednim życiu, był mój mąż.

Po raz pierwszy zetknęłam się z tą powieścią, gdy przedstawił mi ją Przewodnik rangi S. To ta sama osoba, która kazała mi trzymać się z daleka od męża, a potem dała mi powieść w prezencie. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego to zrobiła.

Niemniej jednak od razu wciągnęłam się w powieść, ponieważ padło w niej imię „Ciel”.

Nawet opisy tej postaci przypominały mi Ciela, którego znałam, więc wkrótce stało się moim nawykiem wyjmowanie powieści i czytanie jej podczas samotnych nocy.

Naprawdę myślałam, że powodem, dla którego przeniosłam się do tej powieści, mogły być uczucia, które towarzyszyły mi przed śmiercią, więc stało się to w ten sposób.

Czy potencjalny główny bohater naprawdę wygląda, jak mój mąż z poprzedniego życia? Tego rodzaju ciekawość zrodziła się w moim umyśle, gdy uświadomiłam sobie, że jest to świat z powieści.

Nie dlatego, że nadal żywiłam uczucia do męża.

Jeśli miałabym opisać moją miłość do byłego męża z mojego poprzedniego życia w kategoriach koloru, byłby to czarny. Na początku mogła być różowa, uczucie przypominające chmurę, być może podobne do sukienki, którą miałam na sobie teraz. Ale z biegiem czasu zmienił kolor na czerwony z zazdrości, bladoniebieski, potem odcień szarości, który nie był ani ciepły, ani zimny – był po prostu zniekształconą mieszanką kolorów, która w końcu stała się mroczna, mętna, a ostatecznie czarna.

Czarna jak otchłań.

Jakby nic nie zostało.

Wspominając przeszłość, zauważyłam, jak ogromne drzwi powoli otwierają się po obu stronach. Wspięłam się na palce, bo mało widziałam.

– Rin, jesteś ciekawa Jego Wysokości Księcia Koronnego?

Mój brat siedzący obok mnie wybuchnął śmiechem, gdy zapytał. Słysząc jego komentarz, poczułam, że moje policzki robią się trochę ciepłe.

– Nie, to nie to…

Ale nawet gdy próbowałam temu zaprzeczyć, wyraz twarzy Dawida był już zabarwiony psotą.

– Ten starszy brat jest głęboko załamany. Patrzyłem, jak dorastasz, zasypując cię pochwałami i mówiąc, jaka jesteś śliczna, ale teraz, gdy jesteś już dorosły, nawet nie spojrzysz na swojego starszego brata.

Nie byłam pewna, czy wiedział, jaki wpływ na mnie wywarł, ale ilekroć Dawid zachowywał się w ten sposób, czułam, że moje serce dziwnie tonie.

– Nie… Lubię cię najbardziej na świecie, bracie.

I nie mówiłam tego tylko po to, żeby go uspokoić. Naprawdę miałam to na myśli. Jedynymi ludźmi, którzy byli dla mnie teraz cenni, była moja rodzina.

– Ach, Rin, bądź ostrożna. Chodź tu.

Wyglądało na to, że książę koronny i książę weszli. Ludzie ustąpili im miejsca, więc w naturalny sposób ponownie zepchnięto nas w róg.

Dawid zablokował inne osoby od przodu, żeby moja sukienka się nie pogniotła. W rezultacie nie mogłam zobaczyć księcia koronnego i księcia, gdy przechodzili obok. Mimo to spojrzałam na starszego brata z promiennym uśmiechem.

Mój brat zwykle patrolował garnizon, więc dobrze władał mieczem i miał mocno zbudowane ciało. Jego ramiona, które były na tyle szerokie, że mnie zakrywały, były tak niezawodne i godne podziwu, że przyciągnęły uwagę kobiet w naszym lennie.

– Dziękuję, bracie.

– Jest tak wiele osób. Nigdy wcześniej nie widziałem tak wielu.

– Ja też.

Wyjrzałam z opóźnieniem, więc nie mogłam już zobaczyć księcia koronnego ani księcia. Wyglądało na to, że przenieśli się już do bardziej prywatnego miejsca.

Być może cesarz lub Święta właśnie mieli przybyć, aby mogli zająć honorowe miejsca.

I okazja, żeby ich zobaczyć, pojawiła się natychmiast.

– Umiłowana córka Asterów, wchodzi Jej Świątobliwość Święta! Prosimy wszystkich o zachowanie ciszy!

Było to bardziej rygorystyczne ostrzeżenie w porównaniu z sytuacją, gdy weszli książę koronny i książę. Zauważywszy, że głos zmienił się w porównaniu z wcześniejszym głosem odźwiernego, wydawało się, że osoba ogłaszająca wejście Świętej pochodziła ze świątyni, a nie był to odźwierny.

Tak jak poprzednio, podwójne drzwi otworzyły się i ludzie przeszli. Tym razem Dawid osłonił mnie przed innymi ludźmi, ale przez krótką chwilę powstała przerwa, przez którą mogłam dobrze widzieć przechodzącą obok świątobliwą.

– …Seoyoon?

W tej krótkiej chwili rozpoznałam, kim była Święta. Jak mogłam nie wiedzieć, kto to był?

Była tym Przewodnikiem rangi S z mojego poprzedniego życia i zawsze przychodziła, gdy Ciela nie było w domu.

Była tą samą osobą, która powiedziała, że ​​Przewodnik rangi B taki, jak ja, nie pasuje do Ciela i że gdybym znała jakikolwiek wstyd, powinnam ustąpić i dać sobie z nim spokój.

Dlaczego tu była…?

Poczułam, jak drży mi wzrok, gdyż byłam bardzo zdezorientowana. Jak to możliwe, że ktoś, kogo spotkałam w poprzednim życiu, pojawił się na tym świecie? Czyż nie był to świat zamknięty w powieści?

…Czy to naprawdę była tylko powieść?

Zaraz po jej wejściu rozległa się zapowiedź obecności cesarza, ale nie słyszałam jej już wyraźnie. Skierowałam spojrzenie w stronę honorowych miejsc, bo nie mogłam uwierzyć, że to Seoyoon jest Świętą.

Było to frustrujące, ponieważ nie widziałam ich dokładnie – wokół było zbyt wielu ludzi – ale wkrótce cesarz przybył na tron ​​na szczycie platformy, a za nim Święta. W ślad za nim poszedł także następca tronu.

Jako córka boga gwiazd Święta miała wyższą pozycję, niż książę koronny.

Stojąc tam, gdzie były honorowe miejsca, potwierdziłam tę znajomą sylwetkę. Błyszczące czarne włosy, czarne oczy, jasna skóra i rysy twarzy, które z pewnością różniły się od innych ludzi na tym świecie.

Wszyscy byli zachwyceni, a ja nie mogłam oderwać od niej wzroku.

To na pewno była Seoyoon. Nie pomyliłam jej z nikim innym.

Moje zapomniane emocje nagle wezbrały. Wobec tej kobiety, która zawsze mnie osłabiała i dręczyła – wydawało się, że emocje, które wobec niej żywiłam jeszcze nie wygasły, podobnie jak utrzymujące się przywiązanie, które wciąż żywiłam do męża.

Poczułam, że dusi mnie wrząca we mnie uraza.

W tym czasie była jeszcze jedna osoba, która z opóźnieniem podeszła do honorowych miejsc.

Mężczyzna odpowiedzialny za eskortowanie Jej Królewskiej Mości w kierunku platformy szedł powolnym, ale wdzięcznym krokiem. Nawet patrząc na jego plecy, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ten mężczyzna nie był bohaterem powieści. To mój były mąż.

To było tak, jakby pierwsze spotkanie z nim zaczynało się od nowa. Moje otoczenie tętniło życiem, a mimo to wszystkie ruchy były powolne, ale wyraźne – jakby wszystko rozgrywało się w zwolnionym tempie.

Mój wzrok był utkwiony w nim, jak opętany. Mój oddech się zatrzymał.

Wyglądał młodziej, niż go zapamiętałam, ale to z pewnością był *on*. Odwrócił się powoli w stronę holu i w chwili, gdy zobaczyłam jego twarz, westchnęłam ciężko.

Ponad 190 centymetrów wzrostu, szerokie ramiona, długie kończyny, rysy rzeźby.

To nie była moja wyobraźnia, że opis ​​przedstawiający potencjalnego głównego bohatera powieści wydawał się podobny do mojego męża.

I nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że powieść opisywała nie mężczyznę podobnego do niego, ale naprawdę mojego męża.

 

← Poprzedni

Następny →

 

niedziela, 26 maja 2024

Refusing Your Ex-Husband's Obsession: A Guide - Rozdział 4

Rozdział 4 - Mogę ją spotkać raz jeszcze

Tłumacz: Seft-chan

 

W Cesarstwie Stern zamiast podczas wiosny, ceremonie osiągnięcia pełnoletności odbywały się zwykle w środku lata, kiedy niebo było najczystsze. Wynikało to z nazwy cesarstwa; Stern oznaczał w starożytnym języku „gwiazdę”.

Ceremonia osiągnięcia pełnoletności odbywała się zazwyczaj w nocy, od zmierzchu do północy. W końcu młodzi mężczyźni i kobiety staną się dorośli, gdy zegar wybije północ.

Poza tym, zgodnie z nazwą cesarstwa, ceremonia osiągnięcia pełnoletności nie byłaby kompletna bez ogłoszenia najjaśniejszej i największej gwiazdy nocy.

Przypadkowo imię „Irena” zostało przypisane największej gwieździe. Ta gwiazda symbolizowała „pokój”, dlatego imię „Irena” było w cesarstwie powszechne, niezależnie od tego, czy ktoś pochodził ze stanu szlacheckiego, czy pospólstwa.

Mówi się również, że znaczenie tej gwiazdy przybyło do cesarstwa jako upamiętnienie dawnego cesarstwa z przeszłości.

Ponieważ urodziłam się w szlachcie, uczono mnie podstaw historii. Ponieważ jednak nasza rodzina zawsze zmagała się z małym budżetem na zarządzanie naszym majątkiem, zawsze nie mogliśmy znaleźć korepetytora.

W moim przypadku Dawid nauczył mnie tego, czego sam się nauczył. Miałam mimo wszystko lepiej, on musiał uczyć się tego sam.

Byłam wiejskim szlachcicem i moja noga nigdy wcześniej nie była w stolicy. W pewnym stopniu prawdą jest, że do tej pory żyłam, nie wiedząc zbyt wiele o świecie.

Ale pomyśleć… Nawet nie wiedziałam, że w tym cesarstwie też byli Esperzy. I z opóźnieniem dowiedziałam się, że wiele lat temu w społeczeństwie żyło wielu Esperów, a także Przewodników.

W pewnym momencie jednak Przewodnicy zaczęli znikać. Z drugiej strony dziedzictwo Esperów również zanikało, ale ostatnio zaczęło się ponownie pojawiać.

I nie miałam innego wyjścia, jak tylko dowiedzieć się o tym teraz.

Po 3 dniach wspólnej podróży wąskim powozem bez przesiadek wraz z rodziną w końcu dotarliśmy do stolicy. Musieliśmy trochę uchylić okna ze względu na upał i nie mogłam się powstrzymać od słuchania ruchliwego zamieszania na zewnątrz przez te szczeliny, kiedy rozmawiali o tym.

Większość zajazdów w stolicy była już pełna ze względu na zainteresowanie Świętą.

Po przepytaniu tu i ówdzie moja rodzina nie miała innego wyjścia, jak tylko zadowolić się obskurnym zajazdem, w którym ledwo udało nam się znaleźć pokoje. Było to miejsce, w którym zazwyczaj zatrzymywało się pospólstwo, ale nie mieliśmy innego wyjścia.

Musieliśmy oszczędzać pieniądze, ponieważ wszyscy członkowie rodziny przyjechali tu razem. Wąski pokój, który dzieliłyśmy z mamą, był równie ciepły i wilgotny jak wąski powóz, z którego właśnie uciekłyśmy.

Podróż była trudna i niewygodna, ale podekscytowanie, które odczuwałam, było jeszcze większe, niż wszystkie negatywne skutki. I nawet jeśli dzieje się tak dlatego, że być może już się do tego przyzwyczailiśmy, nadal jestem pod wielkim wrażeniem mojej rodziny.

Było tak tłoczno i cały czas przebywaliśmy bardzo blisko siebie, zajmując przestrzeń osobistą kogoś innego, ale nie mogłam uwierzyć, że im to wcale nie przeszkadzało.

Kiedy zalała mnie fala szczęścia, uśmiech naturalnie pojawił się na moich ustach.

– Moja córko, nawet nie musisz tego mówić. Sądząc po tym, jak bardzo się uśmiechałaś i śmiałaś więcej, niż zwykle, nie możesz się tego doczekać, prawda?

– Tak… Jestem trochę podekscytowana. Jak myślisz, jaką osobą będzie Święta?

Przewodnik z Korei. Jaką osobą była główna bohaterka, o której czytałam tylko w powieści?

Czy była tak dobra i altruistyczna, jak ją przedstawiono w powieści?

Nie mogłem się doczekać, aż ta kobieta przyniesie szczęście dwóm osobom, które ją pokochają, księciu koronnemu i księciu, który nosił to samo imię, co mój były mąż.

Poza tym nie mogę się doczekać, aby pomóc mojej rodzinie w interesach.

Nie udało nam się jednak zdobyć dwóch powozów, więc nie mieliśmy ze sobą żadnej służby.

Kiedy moja mama rozpakowywała nasze torby i wyjęła moją sukienkę, podeszłam bliżej okna i na chwilę je uchyliłam.

Całe szczęście, że dotarliśmy przed lunchem. Przynajmniej będę mogła złapać oddech, zanim nadejdzie wieczór.

Z tej obskurnej gospody na obrzeżach stolicy z daleka widać było górujący nad miastem pałac cesarski. W porównaniu z jakąkolwiek inną budowlą, którą widziałam wcześniej, pałac był oczekiwanie większy i wspanialszy.

Moje spokojne serce zdawało się bić nieco szybciej z powodu oczekiwania, które powoli we mnie rosło.

~ * ~


[Ciel…]

[Żegnaj, kochanie…]

Nie. Nie odchodź, proszę.

Seohyun!

W nocy, w czasie, w którym zmuszony był spać, zawsze nawiedzały go halucynacje słuchowe.

Nie, nie tylko słuchowe. Cierpiał także na halucynacje wzrokowe.

Wiedział, że takie rzeczy jeszcze się nie wydarzyły, ale te sceny były tak wyraźnie żywe. Zawsze budził się rano zlany zimnym potem.

– Haa, ugh…

Przy tak silnych emocjach, które się go trzymały; były tak intensywne, że nie byłoby dziwne, gdyby nawet jego oczy były przeciwko jego rozsądkowi. A wraz z tymi emocjami jego ciało zmuszało go do używania jego zdolności niezależnie od jego woli.

Ponownie zasłony i stoły wokół niego w jednej chwili spłonęły, a jedynym śladem po nich pozostał popiół rozsypany na podłodze.

Jego niebieskie oczy, zamglone przez niespokojny snu, rozjaśniły się, dopiero gdy rozejrzał się po otoczeniu. Wstał z łóżka i podszedł do okna. Wyjrzał, by zobaczyć przed sobą znajomy, choć nieznany krajobraz, i dopiero wtedy mógł odetchnąć z ulgą.

Zza drzwi dało się słyszeć pukanie. Wydawało się, że kamerdyner zauważył, że jego pan się obudził.

– Wasza Wysokość, jak się czujesz? – zapytał głos młodego lokaja, gdy usłyszał kaszel swojego pana.

Pomimo wciąż dręczących Ciela wspomnień, ochrypłym głosem wpuścił lokaja do środka.

– Wejdź.

Na jego polecenie kamerdyner szybko wszedł do pokoju, kłaniając mu się.

– Czy mam przynieść szklankę zimnej herbaty, Wasza Wysokość?

– Tak.

Ponieważ kamerdyner służył mu już od dłuższego czasu, doskonale wiedział o zwyczajach swego pana po przebudzeniu. Pierwszą rzeczą, którą zwykle robił, było wypicie szklanki zimnej herbaty pełnej lodu.

Kamerdyner doskonale zdawał sobie sprawę, kiedy powinien również zostawić swojego pana w spokoju. Nie minęło dużo czasu, odkąd zaczął mieć taki nawyk.

Lokaj szybko przyniósł to, czego potrzebował jego pan, po czym natychmiast zniknął z pokoju. Oczywiście nie zapomniał w międzyczasie zmieść popiołów.

Kiedy znów został sam, Ciel usiadł przy oknie z wykuszem. Nie było tu nikogo, kto by się spodziewał, że będzie siedział w tak luźnej pozycji.

Tam wypił całą zimną herbatę na raz, nie robiąc przerwy na oddychanie. Zjadł także lód, zgrzytając zębami o zimne kostki.

I dopiero wtedy żar w nim płonący, trochę, tylko trochę, zaczął się uspokajać.

Orzeźwiający posmak mięty w ustach przypomniał mu o niej. Jego Przewodnik przypominał uzależniający smak mięty pieprzowej o niepowtarzalnym smaku.

Opierając się o okno z wykuszem, tępo patrzył na wschodzące słońce.

Przypomniał sobie, dlaczego mógł tu wrócić. Nie, właściwie nie chciał tego wspominać, ale była to scena, która przyszła mu na myśl naturalnie.

Raz po raz przypominał sobie, jak jego szał powoli, ale skutecznie słabł, jednakże tym, co pojawiło się w jego wizji, była nierealistyczna scena jej szczupłego ciała obejmującego go, ale powoli tracącego siły.

Jej ramiona, które w połowie były poparzone do tego stopnia, że ciało się roztapiało, straciły uścisk na nim. Wszystkie jej narządy już się stopiły, a przez zęby bez końca płynęła krew i piana.

Z jej ciałem w takim stanie trudno było powiedzieć, że może żyć, a jednak istniała jedna wskazówka, że tak było; jej czarne oczy patrzyły prosto w jego, nieruchome. Patrząc na niego tęsknie.

Ale kiedy ten słaby okruch życia zniknął tuż przed nim, ponownie wpadł w szał. Jego Przewodnik poświęcił dla niego swoje życie, a mimo to uczynił tę ofiarę daremną.

– Nie, to nie było daremne. Wróciłem, więc… Mogę ją spotkać jeszcze raz.

Linia szczęki wychudzonej twarzy mężczyzny była ostra i kanciasta, jakby mogła cię przeciąć jednym dotknięciem. I nie tylko jego cechy robiły takie wrażenie.

Pragnienie. Głód. Tęsknota.

Szaleństwo.

Wszystko to współistniało w jego niebieskich, szafirowych oczach, które wydzielały ostry, jak brzytwa blask.

Z wyrazem oczu, który sprawiał wrażenie człowieka desperacko poszukującego oazy na pustyni, czekał na ceremonię osiągnięcia pełnoletności. Odbędzie się ona dziś wieczorem.

Był tam ktoś, kogo musiał spotkać.

~ * ~


– Boże, minęło już sporo czasu, prawda.

Mama szepnęła do siebie, delikatnie wachlując moją twarz. Był środek lata, więc nawet wieczorami temperatura nie spadała. Raczej było po prostu wilgotno z powodu sporadycznego gorącego wiatru.

Nawet gdybym tu otworzyła okno, i tak nie zrobiłoby to różnicy, bo powóz był wąski, a suknia balowa, którą miałam na sobie, ściskała nas wszystkich razem.

Mama denerwowała się bardzo, że mój makijaż może się zmyć, nie zauważając, jak pot pojawiał się na jej czole.

– Mamo, ty też się pocisz. Pozwól mi to wytrzeć.

Wyjęłam chusteczkę i wytarłam pot mamy. Widząc moje zachowanie, mama nie mogła ukryć radości. Tata też się odezwał i pokazał swoją twarz.

– Tata też się poci, moja córko.

Poczułam, jak kąciki moich ust unoszą się do góry, kiedy wycierałam pot taty. Następnie brat również pokazał swoją twarz, jakby nadeszła jego kolej.

– Rin. Ja też.

– Kurczę, wszyscy macie chusteczki…

Chociaż trochę narzekałam, poklepałam Dawida po czole, aby również otrzeć jego pot.

Tymczasem powóz posunął się nieco do przodu.

To było nieuniknione. Przecież to społeczeństwo opierało się na hierarchii klasowej. Nie ma mowy, żeby moja rodzina, która ma najniższą rangę wśród szlachty, mogła szybko wejść na miejsce wydarzenia tylko dlatego, że przyjechaliśmy tu pierwsi.

Rzeczywiście. Nawet jeśli nie byłoby to społeczeństwo hierarchiczne, tego rodzaju irracjonalny system istniał wszędzie. Jak bardzo w moim poprzednim życiu doświadczyłam dyskryminacji w Korei tylko dlatego, że byłam sierotą?

W końcu wzięłam składany wachlarz od mamy i wachlowałam się, zajęta patrzeniem przez okno. Ponieważ zwykle trzymaliśmy się z daleka w naszym lennie, stolica była niezwykle ekscytującym miejscem, a najbardziej kolorowym i najjaśniejszym miejscem ze wszystkich tutaj był pałac.

Kiedy wpatrywałam się w herby na zatłoczonych powozach wokół nas, usłyszałam z daleka krzyk rycerza.

– To książę Leopardt! Zróbcie miejsce!

Słowa rycerza niczym nie różniły się od magicznego zaklęcia. Długi rząd powozów właśnie się zatrzymał, lecz wkrótce każdy z nich zaczął odjeżdżać na boki bulwaru.

Natychmiast rozsunęły się na boki, tak jak w mojej przeszłości samochody poruszały się, by zrobić miejsce wozom strażackim i tym podobnym.

Zamiast widoku tego, co działo się na moich oczach, bardziej rozpraszał mnie krzyk rycerza.

Książę Leopardt.

Drugi męski główny bohater powieści.

Ciel de Leopardt.

W powozie, który przejeżdżał obok nas spokojnie, znajdował się mężczyzna o takim samym nazwisku, jakie miał mój mąż w moim poprzednim życiu. Powóz mojej rodziny nie mógł się nawet równać z tym fantazyjnym i imponującym powozem, który był czarno-złoty. Po bokach miał wygrawerowany wzór rękojeści miecza.

Sama rękojeść miecza, zamiast ostrza, została starannie ozdobiona niezliczoną liczbą niebieskich szafirów, a w tle wyrzeźbione zostały niebieskie płomienie.

Był to herb Księstwa Leopardtów.

Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Jedyne, o czym mogłam myśleć, to, jak ten herb wyglądał dokładnie tak, jak opisano go w powieści.

Powóz minął nas w umiarkowanym tempie; ani szybko, ani wolno. Niestety nie widziałam twarzy drugiego głównego bohatera, bo w oknie były zaciągnięte czarne zasłony.

Kiedy jednak zobaczyłam powóz księcia, w tym momencie ciąg wątpliwości, który wciąż chodził mi po głowie, zniknął.

Naprawdę, faktycznie.

Przeniosłam się do świata powieści i teraz w nim żyję.

 

← Poprzedni

Następny →