niedziela, 23 marca 2025

Genius Doctor: Black Belly Miss - Rozdział 66

Rozdział 66 - Książę Koronny (2)

 

Tłumacz: Seft-chan


Wyraz twarzy Mo Qian Yuana nagle się zmienił. Jego nieostre oczy natychmiast stały się ostre, kiedy zapanowała cisza, a powietrze stało się ciężkie. Wydawało się, że zmienił się w panterę, która czekała w ciemności gotowa rzucić się na swoją ofiarę.

– O czym ty mówisz? – w jego oczach pojawił się niebezpieczny błysk.

Jun Wu Xie od niechcenia pogłaskała futro małego, czarnego kota, nawet nie podnosząc wzroku i powiedziała lodowato.

– Niektórzy ludzie nie chcą, abyś nadal był Księciem Koronnym i mają nadzieję, że umrzesz przedwcześnie. Jeśli też myślisz w ten sam sposób i chcesz znaleźć wcześniejsze uwolnienie, po prostu uderz głową o kamienny stół, nie musisz marnować czasu innych.

Usta Mo Qian Yuana lekko drgnęły. Zawsze uważał, że była trochę oburzająca, ale teraz zdał sobie sprawę, że zupełnie jej nie docenił po tym, jak sam doświadczył jej trującego języka.

Ta mała dziewczynka, czy nie potrafiła mówić poprawnie? Czy musiała to powiedzieć w taki sposób?

– Tego rodzaju słowa nie mogą być powiedziane tak beztrosko. Po prostu będę udawał, że tego nie słyszałem. – potarł zmarszczone brwi.

– Beztroskie słowa? Cóż, skoro już to mówię, równie dobrze mogę kontynuować. Jeśli chcesz pomścić swoją matkę i rodzinę ze strony matki, musisz żyć i zachować pozycję Księcia Koronnego. – powoli podniosła oczy, które były wypełnione intensywnością, patrząc prosto na niego, co go zaskoczyło.

– Co wiesz? – jego oczy miały w sobie ślad paniki.

– Wiem, że jesteś tchórzem i śmieciem. – Jun Wu Xie uniosła brwi.

– Ty! – Mo Qian Yuan był wściekły.

Nie powinien był się teraz za nią wypowiadać!

– Jeśli nie chcesz być tak postrzegany, znajdź wszystkie środki i sposoby, aby przetrwać. Jeśli nie, po prostu podnieś ręce i poddaj się. – odparła.

Mo Qian Yuan odetchnął głęboko. Ta mała dziewczynka naprawdę wiedziała, gdzie dźgnąć, by bolało najbardziej! Ponieważ wcześniej pił wino, miał zawroty głowy, kiedy poczuł nagły przypływ gorąca do głowy. Wstał i rzucił dzban z winem na podłogę.

Rozpadł się na kawałki, a silny zapach wina przesiąknął okolicę.

– Myślisz, że tego chcę? Huh? Myślisz, że o to prosiłem? A co z tytułem następcy tronu? Ha! Nawet nic nie chcę! Moje życie, moja pozycja, to wszystko nie należy do mnie! Nawet mój własny ojciec chce mojej śmierci! Wszyscy myślą, że jestem niekompetentnym księciem! Kto jeszcze na tym świecie może mnie uratować? A co jeśli nie mam ochoty? Co mogę z tym zrobić? – krzyknął z przekrwionymi oczami, gdy wyjaśnił wszystko, co dręczyło go głęboko w środku. Wszystkie lata tłumionych emocji wyszły, jak wybuchająca wiosna. – Masz rację! Umrę wkrótce! Umrę! Co jeszcze mogę z tym zrobić? Jestem prawie martwy! Powiedz mi, co mogę zrobić?!!!

Jun Wu Xie spojrzała na niego zimno, gdy ciskał się dokoła i tarzał.

– Co jeśli nie musisz umierać?

– Co? – patrzył na nią szeroko otwartymi oczami.

Wyglądało to tak, jakby poraził go nagle piorun.

– Cóż, mówiąc dokładniej, nie tylko nie umierasz. Właściwie nie umrzesz w ciągu najbliższych kilku lat lub dziesięcioleci. – poprawiła swoje słowa.

– Ty… Ty… Co masz na myśli? – przełknął ślinę, gdy pytał nerwowo, nie śmiąc usłyszeć tego, czego pragnął najbardziej.

Jun Wu Xie nie zadała sobie trudu, by mu odpowiedzieć, gdy powiedziała zniecierpliwiona.

– Zostałeś otruty, prawda?

– Skąd wiedziałaś?

Kim była ta mała dziewczynka?! Był bardzo zaskoczony.

Zmarszczyła brwi. Naprawdę nie była zbyt dobra w wyjaśnianiu. Równie dobrze mogła poświęcić czas na udowodnienie tego.

– Czarnuś, trzymaj go. – powiedziała, gdy nagle wyrzuciła małego czarnego kotka, którego trzymała w ramionach.

W jasnym świetle księżyca mały czarny kot wielkości jej dłoni nagle się zmienił. Jego ciało urosło, w jednej chwili stał się ogromną i silną panterą, gdy rzucił się na Mo Qian Yuana.

Niczego niepodejrzewający Mo Qian Yuan, który stał tam przed chwilą, został przygwożdżony do ziemi przez ogromną, czarną panterę. Był przerażony, gdy patrzył z otwartymi ustami i oczami na czarną panterę na sobie, próbując przetrawić to, co się właśnie wydarzyło.
 

Soul Land - Rozdział 12.4

Rozdział 12.4 - Siejąca Zamęt Metoda Młota Wiatru (4)


Tłumacz: gerasik19999

Korekta: Seft-chan


W oczach pozostałych uczniów widać było zazdrość. Oczywiście, była to tylko zazdrość, nic więcej. Scena siły Tang Sana, gdy pokonał Xiao Chen Yu zakorzeniła się głęboko w ich umysłach. Zwłaszcza Wang Sheng mocno go podziwiał. Doszedł do wniosku, że nawet po zdobyciu pierścienia może nie wygrać.

– Co dobrego jest w zostaniu Duchowym Mistrzem, czy to nie jest tylko pusty tytuł? – zapytała zaciekawiona Xiao Wu.

– Są pewne profity, w przyszłości będę mógł jeść dobre rzeczy. Mistrzowie otrzymują jedną złotą monetę na miesiąc. – Tang San powiedział po tym jak zachichotał na jej pytanie.

– Jedna złota moneta, tak dużo?

Xiao Wu już rozumiała wagę pieniądza, mimo że Xiao Chen Yu już powiedział, że w przyszłości ich wydatki jedzeniowe będzie pokrywać sam, lepiej było mieć pieniądze przy sobie, niż polegać na innych.

Mówiąc, Xiao Wu wyskoczyła z łóżka i pobiegła podekscytowana.

– Xiao Wu, dokąd ty się wybierasz?

– Idę zarejestrować się w Sali Duchów, za złotą monetę można kupić tak wiele pysznych rzeczy!

– W takim razie nie musisz się z tym spieszyć.

– Jak mogę nie iść teraz? Zapomniałeś, że jest koniec miesiąca? Jeśli pójdę teraz, to wliczając następny, może dostanę dwie złote duchowe monety.

– Ale mogłabyś przynajmniej założyć buty, przed wyjściem!

– Ech?

Xiao Wu ostatecznie i tak pobiegła do Sali Duchów. Tang San śmiał się z tego w duchu. Może dziadek Ma Xiu Nuo dojdzie do siebie z szoku. Mimo wszystko Xiao Wu była prawdziwym duchowym mistrzem duszy zwierzęcia. To musi być dużo lepsze, niż jego fałszywa pełna moc duchowa.

Skoro nie musiał już zajmować się pracą pracującego ucznia, myśli Tang Sana od razu wróciły do tego czystego i wyraźnego dźwięku bicia. Wcześniej w wiosce Staruszek Jack powiedział, że wpisowe do średniozaawansowanej akademii nie będzie małe. Musi też kupić wiele rzeczy do domu, a mniejsze sposobności na zarobek także będą dobre. To był też wymóg jego ojca. Dodatkowo tylko w kuźni będzie mógł bardziej się uzbroić. Z racji tego, że udało mu się zrobić strzałki własnoręcznie, Tang San odkrył, że gdy będzie wytwarzać ukryte bronie sam, jego zaznajomienie z nimi naturalnie wzrośnie.

– Tang San, przepraszam za to, co wtedy powiedziałem. Nie bierzesz tego jako potwarz, prawda?

Gdy Tang San był zamyślony, zbliżył się do niego Wang Sheng i powiedział ze szczerą miną.

Widząc prosty i szczery uśmiech Wang Shenga, Tang San pokręcił głową z lekkim uśmiechem.

– Jaką potwarz, już dawno zapomniałem. Wang Sheng, teraz muszę iść. Pewnie wrócę wieczorem.

– Idź, gratulacje zostania Duchowym Mistrzem. – Wang Sheng powiedział, kiwjąc głową.

– Już niedługo ty też dokonasz przeskoku. – Tang San odparł z lekkim uśmiechem.

Raz jeszcze opuszczając Akademię, Tang San czuł się lekko zmęczony. Po powrocie do Wielkiego Mistrza bez odpoczynku walczył z grupą Xiao Chen Yu. Mimo że jego Zdolność Tajemniczych Niebios była na drugim poziomie, uczucie zmęczenia nadal się pojawiało.

Jednak udanie się do kuźni było ważne. W najgorszym przypadku może zacząć pracować od jutra. Tym, co martwiło Tang Sana, najbardziej była sytuacja, gdy nie zostanie zaakceptowany jako mały kowal.

Docierając do kuźni, Tang San od razu wszedł do środka. Uderzenie gorąca natychmiast owiało jego twarz, każda kuźnia była taka. Jednak w kuźni w domu Tang Sana w tej brzydkiej chacie temperatura była dużo niższa, niż tutaj.

Gdy wszedł, zobaczył wielką salę. Po prawej stronie wisiały różne żelazne wyroby. Nie było tam tylko narzędzi farmerskich, ale także broń i pancerze. Ostatecznie mistrzowie duchowi stanowili w tym świecie jedynie niewielką mniejszość. A cena broni musiała być oczywiście znacznie wyższa od ceny narzędzi rolniczych.

Widząc te bronie, Tang San nie mógł powstrzymać się od przypomnienia sobie pracy, którą wykonywał w poprzednim życiu. W tamtym czasie sekta Tang produkowała ukrytą broń w formie mechanizmów, co można uznać za główne źródło dochodu sekty Tang. Sekta Tang miała mnóstwo zasad, mimo że handlowali ukrytą bronią typu mechanicznego na zewnątrz, sprzedawali tylko nietrujące i niektóre zwykłe towary. Naprawdę tajemnej wiedzy nie dało się wykraść. Mimo że tak było, w Jianghu wciąż brakowało ukrytej broni sekty Tang.

Gdyby na tym świecie założył także fabrykę broni, to jaki dochód mogłaby ona przynosić?

– Mały przyjacielu, po co tu przyszedłeś? Przecież po zakupy wołają dorosłych członków twojej rodziny. Szybko uciekaj, tu jest niebezpiecznie.

W samym środku głębokich myśli Tang Sana, głośny i wyraźny głos przerwał jego rozważania.

Spojrzał na muskularnego mężczyznę o nagiej klatce piersiowej patrzącego prosto na niego. Mężczyzna miał śniadą skórę na wydatnych mięśniach, wyglądając niezwykle solidnie. W ręku trzymał duży młot kowalski, a jego czoło było całkowicie pokryte potem.

– Witaj, wujku. Pomyślałem, że przyjdę i zapytam, czy są tu potrzebni praktykanci.

Młody, czysty i melodyjny głos Tang Sana był wyraźnie słyszalny przez wszystkich, mimo że w kuźni panował ogromny hałas od kucia stali i żelaza.

Większość kowali kończyła pracę z podniesionymi rękami i patrzyła na Tang Sana z uśmiechem wyrażającym raczej dobre intencje. Kowalstwo można uznać za najskromniejsze zajęcie. Wykonywali je głównie ludzie z ubogich rodzin, których utrzymanie opierało się na sile fizycznej i umiejętnościach rzemieślniczych. Mimo że wydawali się nieokrzesani, większość z nich była niezwykle dobra i uczciwa.

Wielki mężczyzna, który przemawiał wcześniej, zmierzył Tang Sana kilka razy w górę i w dół.

– Mały przyjacielu, nie rób tego. Szybko odejdź. Tu nie jest bezpiecznie. Czy Twój styl ubierania się przypomina wyglądem kowala? Co więcej, tutaj nie przyjmujemy tak małych osób. Prawdopodobnie nie będziesz w stanie podnieść młota kuźniczego. Haha.

Tang San zdał sobie sprawę, że nadal nosi swój czysty i schludny szkolny mundurek. Jak można było uznać go za kowala, nosząc coś takiego.

– Przepraszam, wujku, zaraz wrócę.

Skończywszy mówić, odwrócił się i wybiegł na zewnątrz.

Kuźnia znajdowała się bardzo blisko Akademii Nuoding. Kiedy Tang San powrócił, przebrał się już w swoje oryginalne ubranie, całe z dużymi łatami zakrywającymi małe łaty. Ten styl ubierania się, nawet jeśli spożywał setki posiłków, mówił sam za siebie.

Wchodząc, Tang San nie rozglądał się za kimś innym, znów szukał tego poprzedniego wujka.

– Wujku, widzisz, czy może teraz mogę być uznany za praktykanta?

Wielki facet spojrzał na Tang Sana, który miał na sobie setki szwów i na moment osłupiał.

– Mały przyjacielu, nie robisz sobie ze mnie żartów, prawda?

– Oczywiście, że nie. Wujku, sprawa wygląda tak. Jestem pracującym uczniem akademii Nuoding, każdego dnia mam wolny czas po południu, mój ojciec był wiejskim kowalem. Od małego uczyłem się kowalstwa pod okiem ojca i pomyślałem, że przyjdę tu do ciebie, żeby zarobić na jedzenie. – powiedział szczerze Tang San.

 

← Poprzedni

Następny →

 

wtorek, 18 marca 2025

The 5-time Rejected Gamma & the Lycan King - Rozdział 2

Rozdział 2

Tłumacz: Seft-chan 


Zastanowiła się chwilę. Nikt nigdy nie zadał jej tego pytania.

– To bardzo trudne pytanie, Wasza Wysokość. Nawet cię nie znam. Przyznaję, że na razie istnieje więź partnerska i zdaję sobie sprawę, że czuję te iskry, ale czy chcę odrzucenia... Hm, szczerze mówiąc, nie wiem. Ale z drugiej strony, to czego ja chciałam, nigdy tak naprawdę nie miało znaczenia. Moi poprzedni partnerzy w zasadzie za mnie o tym zadecydowali. Albo ułatwili mi podjęcie decyzji. Wolę wcześniejsze odrzucenie, kiedy nie mam jeszcze żadnych wspomnień, ponieważ bolałoby to o wiele mniej. Czy to ma sens, Wasza Wysokość?

– Nie. I przestań nazywać mnie „Wasza Wysokość”. Jesteś moim partnerem, a ja jestem twoim. Więź partnerska jest tu teraz i na zawsze. Iskry będą coraz silniejsze. I żadne z nas nie odrzuca drugiego. – Xandar odpowiedział stanowczo. W jego głosie słychać było wściekłość, ale także desperację. Rozpacz, by nie stracić swojej partnerki, kiedy ją właśnie znalazł. Rozpaczliwe pragnienie, by go zaakceptowała i została z nim na zawsze.

Skinęła niechętnie głową i przygryzła dolną wargę, pogrążając się we własnych myślach.

Westchnął. Jego oczy odzyskały liliowy odcień, gdy jego palce sięgnęły do ​​jej brody i delikatnie uniosły ją, tak aby ich oczy się spotkały.

– O czym myślisz, Lucianne? – w jego głosie nie było już gniewu, tylko łagodność i poczucie winy.

Otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale po namyśle zamknęła je. Uśmiechnęła się łagodnie i lekko pokręciła głową, zanim powiedziała.

– Myślałam tylko o jutrzejszej ceremonii. To wszystko.

– Lucianne. – tym razem, mówiąc to, sięgnął ręką do jej policzka. – Przepraszam, że na ciebie nakrzyczałem. Ale proszę, nie kłam. Powiedz mi. O czym myślałaś?

Jej oczy pociemniały, gdy spojrzała na ziemię, a Xandar poczuł, jak jego serce ściska się na widok jej smutnego spojrzenia. Opanowała się.

– Nie rozumiem, dlaczego mnie nie odrzucisz. – mruknęła.

– Bo jesteś moją partnerką! – warknął cicho, ale to i tak nic nie pomogło. W pomieszczeniu wypełnionym wilkami i Lykanami znanymi ze swojego wyostrzonego słuchu każdy bez wątpienia słyszał swojego Króla.

– Dobrze. – powiedziała to łagodnie i zmusiła się do uśmiechu. Nikt nie musiał mu mówić, że nie była przekonana co do jego uczuć do niej. Ale dlaczego miałaby w niego wątpić? Więź partnerska miała automatycznie oznaczać miłość i zaangażowanie. Dlaczego mu nie uwierzyła? Jego ręka nagle zaczęła działać i zaczęła przesuwać się po jej prawym ramieniu, mając nadzieję, że ją uspokoi i rozwieje jej wątpliwości. Gdy wyczuł nierówność jej skóry, nie tracił czasu i podszedł do niej, aby zbadać przyczynę.

To była blizna mierząca 12,7 cm. Obrażenia i rany mogły się zagoić, ale po niektórych brutalnych atakach i wypadkach pozostawała blizna. Oczy Króla znów pociemniały, a on sam warknął tak głośno, że Lykanie wokół nich cofnęli się o krok, trzymając głowy nisko.

– Co? Co to jest? – Lucianne pytała gorączkowo, równie zaniepokojona. Dotknęła blizny na ramieniu lewą ręką, ale nie była pewna, o co całe zamieszanie, więc spojrzała na Króla ze zdziwieniem, którego onyksowe oczy wciąż były tam wpatrzone.

Delikatnie odsunął jej lewą rękę i zaczął obrysowywać bliznę palcami. Lucianne walczyła z przyjemnymi iskrami buchającymi w tym miejscu. Ze wzrokiem nadal utkwionym w tym miejscu zapytał niskim, morderczym tonem.

– Kto to zrobił?

– To tylko łotry. Pięć, może sześć lat temu. To tylko wysuszona część skóry, prawda? – Lucianne wzruszyła ramionami.

Jego ciemne oczy nie odrywały wzroku od tej części jej ciała, która kiedyś była tak mocno rozdarta, że ​​jej wygląd nigdy się nie zagoił. Następnie spojrzał Lucianne w oczy i zapytał z przerażeniem.

– Jak to może być dla ciebie w porządku?

– Wasza Wysokość, ja…

– Xandar.

– Co?

– Nie zwracaj się do mnie po tytule ani pełnym imieniu i nazwisku. Dla ciebie po prostu Xandar, Lucianne. – nalegał.

Zawahała się.

– Xandar. – zaczęła, najwyraźniej nieprzyzwyczajona do takiego sposobu zwracania się do Króla. – Blizny są czymś normalnym wśród wojowników, ale jeszcze bardziej wśród Gamm. Jeśli przyjrzysz się dziś ciałom innych Gamm, zauważysz, że wiele z nich również ma blizny. Niektóre mogą być gorsze od moich. Znam kilkoro Alf i garstkę Lun, które mają takie blizny od walki u boku swojej watahy. To naprawdę nie jest wielka sprawa.

Słuchał jej słów, a jego oczy zmiękły, gdy zobaczył, jak odsuwa na bok własne przeżycia, by skupić uwagę na innych wojownikach i przywódcach stad, doceniając ich odwagę. Nikt nie wiedział, że wszystko, co powiedziała Lucianne, tylko utwierdzało Króla w przekonaniu, że nie ma nikogo bardziej wykwalifikowanego, kto mógłby przewodzić u jego boku jako Królowa.

Jego serce zabolało, gdy spojrzał ponownie na bliznę na ciele swojej pięknej partnerki. Kiedy pochylił się i chciał ją pocałować, Lucianne gwałtownie cofnęła rękę, wypowiadając te słowa.

– Być może nie jest to najwłaściwsze rozwiązanie, biorąc pod uwagę tę sytuację.

Całkowicie zapomniał o ludziach wokół nich. Widział tylko ją. Te słowa przywróciły go do rzeczywistości. Uśmiechnął się, oszołamiając Lykanów w sali. Król nigdy się nie uśmiechał. Nigdy.

– Masz rację. Chciałbym poznać przywódców twojego stada, Lucianne. Przedstawisz nas? – powiedział wtedy.

– Oczywiście. – uśmiechnęła się i gestem przywołała do siebie Alfę i Lunę. Podeszli do Króla i skłonili się, wciąż z głowami zwróconymi ku ziemi, gdy przemawiała Lucianne. – To są Alfa Juan i Luna Hale ze Stada Błękitnego Półksiężyca, Wasza Wysoko— Xandar. – nagle postanowiła nie zwracać się do Xandara jego tytułem, gdy kątem oka dostrzegła, że ​​zamierza zrobić zamieszanie.

– Podnieście głowy, przywódcy stada Błękitnego Półksiężyca. – Xandar powiedział z uśmiechem. Kiedy podnieśli głowy, Xandar wyciągnął rękę w kierunku Alfy Juana. – Chciałbym osobiście podziękować ci za przeciwstawienie się atakowi łotrów na Północy w zeszłym roku. Nadal sialiby spustoszenie, gdyby nie przywództwo i wkład twojej watahy.

Król przypomniał sobie, że czytał raport o udanym unicestwieniu jednej z najsilniejszych watah łotrów w ubiegłym roku i od dawna wiedział, że wataha Błękitnego Półksiężyca była na czele tego zwycięstwa. Mówiono, że stado to cieszyło się zaufaniem pozostałych stad i szacunkiem ze względu na wykazywane przywództwo. Wielu innych wojowników składało świadectwa, dziękując stadu Błękitnego Półksiężyca, mówiąc, że „wiele się nauczyli” pod względem strategii i walki.

Alfa Juan i Luna Hale byli oszołomieni uprzejmością króla. Nie było tajemnicą, że należy być wdzięcznym za to, że nie zostanie się zabitym. Król nie miał w zwyczaju wygłaszania pochwał.

Juan uścisnął dłoń Króla i potrząsnął nią raz, zanim nieśmiało przyznał.

– Jako twoi poddani jesteśmy niezmiernie wdzięczni, że możemy pomagać w twoich przedsięwzięciach, Wasza Wysokość. Ale moja Luna i ja nie możemy przypisać sobie zasług za ubiegłoroczny sukces. Być może jesteśmy najwięksi w naszym stadzie, ale nasza Gamma, Lucy… – Juan gestem wskazał na Lucianne, zanim kontynuował. – …była strategiem, najlepszym trenerem i wojownikiem, czy to na polu bitwy w zeszłym roku, czy w naszym własnym stadzie. Jestem jej podwładnym, jeśli chodzi o szkolenia. To ona poprowadziła nas do zwycięstwa.

Lucianne przygryzała dolną wargę. Gdy dowiedziała się, co Juan zamierza powiedzieć, próbowała go powstrzymać przez połączenie umysłowe, ale on nie pofatygował się, żeby jej posłuchać. Jej wzrok był utkwiony w ziemi i modliła się, żeby ta chwila się już skończyła. Nie mogła tego zobaczyć, ale oczy Xandara błyszczały podziwem. Gdy zauważył, że jej wzrok jest wpatrzony w ziemię, zmarszczył brwi i zapytał zaniepokojony.

– Lucianne, co się dzieje?

Lekko pokręciła głową i odpowiedziała łagodnie.

– Nic. Po prostu jestem zmęczona.

Skinął głową na znak zrozumienia. Większość wilków musiała przebyć długą drogę, aby dotrzeć na terytorium Lykanów, więc było oczywiste, że będą wyczerpane, gdy tam dotrą. Odwrócił się twarzą do wszystkich i oznajmił.

– Moi drodzy poddani, dziękuję wam, że przybyliście tutaj. Niech ta noc będzie początkiem wartościowej współpracy między stadami i gatunkami. Proszę, zjedzcie coś, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście. Chciałbym spotkać się z każdym z was. Dajcie mi kilka minut. Wrócę wkrótce, aby podziękować wszystkim osobom, które pomagały mi przez ostatnie kilka lat. Miłego wieczoru.

To przemówienie zaskoczyło wszystkich. Król nigdy nie był tak gościnny. Nie było tajemnicą, że co roku nienawidził tej nocy. Ale teraz nie tylko przywitał ich z otwartymi ramionami, ale również obiecał osobiście podziękować pomocnym stadom!

Nie zwracając uwagi na spojrzenia, zwrócił się do Lucianne.

– Lucianne, powinnaś trochę odpocząć. Pozwól mi się odprowadzić. – powiedział.

Spojrzała ze strachem na przywódców jej stada.

– Będzie dobrze, Lucy. Idź. Prawie nie spałaś ostatniej nocy. – powiedział Juan.

Serce Xandara znów się ścisnęło na słowa Juana, ale postanowił nic nie mówić. Kiedy jego dłoń opadła na drobną talię Lucianne, ta jęknęła i zesztywniała, ale nie zrobiła żadnego ruchu, żeby ją odepchnąć. Więc zostawił tam rękę i wyprowadził ją z sali.

 

← Poprzedni

Następny →

 

poniedziałek, 17 marca 2025

The 5-time Rejected Gamma & the Lycan King - Rozdział 1

Rozdział 1

Tłumacz: Seft-chan

 

– Czy chciałbyś to zrobić, Wasza Wysokość, czy ja mam to zrobić? – spojrzała obojętnie na Króla Lykanów, którego liliowe oczy pełne miłości nagle wypełniło zmieszanie.

– C-co masz na myśli? – zapytał, próbując skupić się na pięknym głosie kobiety przed nim, jego partnerki. Przybył tu na spotkanie zapoznawcze, którego się obawiał. Najgorsze było to, że ta sesja pomiędzy Alfami, Lunami i ich Gammami ze wszystkich istniejących stad miała trwać całą noc! Dlaczego nie mogli po prostu pominąć tego wieczoru i oficjalnie rozpocząć miesięcznej współpracy jutro? Król myślał sobie co roku.

Uniosła brwi i przyjrzała się jego wyrazowi twarzy.

– Huh. Wyglądasz naprawdę na zdezorientowanego.

Jego brwi zmarszczyły się, teraz wyrażając dezorientację i irytację.

– Ponownie, co masz na myśli? I jak masz na imię?

Alfy, Luny i najlepsi wojownicy z każdego stada, zwani Gammami, właśnie przybyli, a on, jako ich życzliwy król, był tu, aby ich powitać. Jednakże gdyby król miał wybór, wolałby przejrzeć raporty o atakach łotrów, które stopniowo gromadziły się na jego biurku. Nie mógł się doczekać, aż noc się skończy. Gdyby obszedł wszystko wystarczająco szybko, dotarłby do domu na czas, żeby przejrzeć jeszcze trzy lub cztery pliki przed pójściem spać. Jednak gdy przekroczył drzwi sali spotkań, jego niecierpliwość, niechęć i czysta nienawiść do spotkania z gośćmi w jednej chwili wyparowały.

– Nazywam się Lucianne Freesia Paw, Wasza Wysokość. Rozumiem zatem, że ty zamierzasz to zrobić? – powiedziała po prostu. Dla króla jej imię było niczym pierwszy wiosenny powiew wiatru po wielu miesiącach surowej zimy, niczym delikatne światło przebijające się przez szare chmury, niczym oddech życia w zimnym, ciemnym świecie.

– Co zrobić? – nawet gdyby próbował, nie potrafił ukryć swojego zdezorientowania. Miał wrażenie, że jego partnerka jest już dziesięć kroków dalej, gdy on zrobił zaledwie pierwszy.

Gdy wszedł do sali, wszystkie obecne wilki i Lykanie spojrzeli w jego kierunku; albo kiwnęli głowami, albo się ukłonili, ale on jedynie na nich spojrzał. Zwierzę w nim podążało za zapachem, który nigdy wcześniej nie zaszczycił jego nozdrzy. Klitoria ternateńska i jaśmin. Cóż za niepowtarzalne połączenie. Pomyślał sobie. Jego kroki nabierały tempa, a zapach stawał się coraz silniejszy.

Następnie zatrzymał się tuż za brunetką o wzroście 155 cm. Jej plecy były drobne, a ich połowę zasłaniały ciemne, bujne loki, które swobodnie opadały z głowy. W jego umyśle było tylko jedno słowo — partner. Postać zaczęła się odwracać w jego stronę i jego serce przestało bić. Zdziwiła się jego nagłą obecnością i cofnęła się o krok. Zwierzę w jego głowie warczało. Moja.

Lucianne odwróciła się, bo zauważyła oszołomione twarze swojego Alfy i Luny, którzy oboje skłonili się w jej kierunku. Odwróciwszy się, stanęła twarzą w twarz z białym garniturem nakrytym czarnym smokingiem, a jej nozdrza wypełnił silny zapach drewna akacjowego i leśnych drzew. Zaskoczona bliskością, cofnęła się o krok, żeby zobaczyć, kto to był. Zdając sobie sprawę, że ciemnowłosy mężczyzna o lekko opalonej skórze i liliowych oczach to sam Król, zrozumiała działanie przywódców swojego stada. Ona również ugięła kolana i pochyliła głowę na znak szacunku dla najwyższego władcy wszystkich wilków i Lykanów.

Ciepło rozeszło się po jej ramionach, zanim poczuła iskry w miejscu, gdzie jego dłonie zetknęły się z jej skórą. Ku swemu przerażeniu zdała sobie sprawę, że mężczyzna przed nią to jej partner, który mówił czystym, głębokim głosem.

– Nie musisz tego robić. Proszę, wstań. Nie kłaniaj się mi. – powiedział to z widocznym bólem i dezaprobatą w oczach.

Choć zaskoczyła ją odpowiedź Króla, Lucianne nie mogła uciec od rzeczywistości i od tego, jak zakończy się więź. Znowu się zaczyna. Pomyślała, zanim zapytała, czy chce, żeby ona to zrobiła, czy że chce to zrobić sam – odrzucić ją.

– Co zrobić, Lucianne? Powiedz mi. – jego głos był łagodny, ale stanowczy. Jego oczy były zdesperowane i zagubione.

– Odrzuć mnie, Wasza Wysokość. Wolałbyś, żebym to ja to zrobiła, czy wolałbyś zrobić to sam? – wyjaśniła spokojnie. Nadzieja i życie, które mu wcześniej dała, zdawały się zostać mu odebrane niemal natychmiast po tym, jak je odnalazł.

Liliowe oczy króla stały się onyksowe, gdy warknął donośnie, przerażając każdego, kto tam był. W pokoju zapadła martwa cisza. Gdy wybuchnął gniewem na to, co właśnie usłyszał, Król zapytał niskim, przerażającym tonem.

– Czemu, do cholery, któreś z nas miałoby odrzucać drugie?

Lucianne była znów zaskoczona, ale zachowała spokój. Wzruszyła ramionami i powiedziała.

– Nie wiem. Może dlatego, że nie jestem w twoim typie, nie jestem wystarczająco dobra dla ciebie, nie jestem wystarczająco ładna, może masz już wybraną partnerkę, z którą się zaręczysz… – zanim zdążyła skończyć, jej Luna syknęła.

– Przestań, Lucy!

Wzrok Króla spotkał się ze wzrokiem Luny.

– Nie prosiłem cię, żebyś mówiła. – warknął.

Luna i jej partner Alfa jednocześnie pochylili głowy na znak przeprosin. Żaden rozsądnie myślący wilk nie rzuciłby wyzwania Lykanowi, a co dopiero Królowi Lykanów.

Król ponownie stanął twarzą w twarz ze swoją partnerką. Jego oczy nieco zmiękły, gdy zobaczył, jak delikatnie i pięknie wyglądała. Dlaczego chciała się od niego oddalić?

– Kto ci to powiedział? – zapytał morderczym tonem.

Oczy Lucianne nagle zrobiły się szerokie.

– O nie, Wasza Wysokość. Nie o to mi chodziło. Po prostu… To właśnie mówili mi moi poprzedni partnerzy, zanim mnie odrzucili lub po tym, jak mnie odrzucili, więc po prostu dałam ci pojęcie, o czym mówię.

Jego rozgniewane oczy wpatrywały się w jej spokojne oczy, gdy zapytał niebezpiecznie niskim tonem.

– Chcesz mnie odrzucić?

 

Następny →

 

wtorek, 11 marca 2025

Soul Land - Rozdział 12.3

 Rozdział 12.3 - Siejąca Zamęt Metoda Młota Wiatru (3)

Tłumacz: gerasik19999

Korekta: Seft-chan


– To wąż Datura. – Tang San powiedział po prostu.

Ma Xiu Nuo był w dużym szoku.

– Nic dziwnego, nic dziwnego. Niespodziewanie była to jedna z najbardziej kłopotliwych bestii na niższym poziomie, Wąż Datura. Do tego to 100-letni wąż, więc nic dziwnego, że ma taki efekt. Ach, to nie tak. Twój duch jest z systemu roślin, jak może wykorzystywać pierścień przeznaczony dla zwierzęcych duchów? Dziecko, nie możesz kłamać.

Szef Xiao był tylko dzieckiem, więc jego zrozumienie duchów było wybrakowane. Jednak w przypadku Ma Xiu Nuo, który pracował w Sali Duchów od lat, sprawy związane z pierścieniami i zasady były dość jasne. Dlatego od razu odkrył nieścisłość związaną z duchem Tang Sana.

– Dziadku Ma Xiu Nuo, wcale nie kłamię. Dlaczego duchy rośliny miałyby nie używać pierścieni przeznaczonych dla zwierząt? W pewnych warunkach da się to osiągnąć. Mój nauczyciel nazywa to Zasadą Duchowej Mimiki. – powiedział Tang San, kręcąc głową.

Mina Ma Xiu Nuo zmieniła się od razu.

– Mogę wiedzieć, kim jest twój nauczyciel?

– Wszyscy nazywają go Wielkim Mistrzem. – Tang San odparł od razu.

– Wielki Mistrz? Czy to ten sam Wielki Mistrz, który kiedyś opublikował Dziesięć Kluczowych Zasad i został potem wyrzucony z Sali Duchów? Niespodziewanie jest w Nuoding?

Słysząc słowa Ma Xiu Nuo, Tang San dopiero teraz zrozumiał, że Wielki Mistrz pochodził z Sali Duchów i przez chwilę nie wiedział, jak odpowiedzieć.

Mina Ma Xiu Nuo nagle spoważniała.

– Tang San, chciałbyś dołączyć do Duchowej Sali?

Tang San przez chwilę był zaskoczony.

– Dziadku Ma Xiu Nuo, czy nie zostałem już tu zarejestrowany?

– Nie, chodzi o coś innego. Rejestracja to coś, co robi większość duchowych mistrzów, dzięki czemu zyskują narodowe stypendium. Jednak dołączenie do Sali Duchów, oznacza zostanie duchowym mistrzem na wyłączność dla Sali Duchów. Kultywacja duchowego mistrza w takiej sytuacji jest przeprowadzana w specjalnej instytucji.

– To prawdopodobnie będzie niemożliwe. Już zacząłem uczyć się w Akademii Duchowych Mistrzów Nuoding. – powiedział Tang San, kręcąc głową.

– Zgadza się, już jest za późno. Zwłaszcza że bez specjalnych okoliczności nie wolno nam zabierać ludzi z Akademii. Zapomnij o tym. Cała wina spada na tego chłopca Su Yun Tao, powinien od razu zabrać cię do Sali Duchowej. Prawdopodobnie Wielki Mistrz nie pozwoliłby ci do nas dołączyć. – westchnął Ma Xiu Nuo, mówiąc.

– Nie mów tak, gdybym przybył tu od razu, prawdopodobnie nie zdobyłbym tak dobrego pierścienia. Co powiesz, dziadku Ma Xiu Nuo? – powiedział Tang San, uśmiechając się.

Ma Xiu Nuo przez chwilę był zaskoczony i odpowiedział z uśmiechem.

– To, co mówisz to prawda. Cóż, ankieta dotycząca oceny postępów dobiegła końca. Od tej chwili jesteś duchowym mistrzem szanowanym przez Cesarstwo Niebiańskiego Dou. Bądź dobrze przyjęty w gronie mistrzów duchowych. Od tej pory co miesiąc możesz liczyć na stypendium z Sali Duchów dzięki odznace, którą otrzymasz za chwilę. Stypendium duchowego mistrza wynosi co miesiąc jedną złotą monetę duchową. Gdy osiągniesz poziom duchowego arcymistrza, nagroda zostanie wyniesiona do wysokości dziesięciu złotych monet duchów. Jeśli chodzi o sprawę pierścienia ducha zwierzęcia użytego na duchu rośliny, to jak najszybciej zgłoszę sprawę wyższemu autorytetowi.

– Dziękuje.

Kiedy Tang San opuścił Salę Duchów, w obrębie Dwudziestu Czterech Mostów Księżycowych miał już specjalnie wykutą odznakę Sali Duchów. Odznaka była okrągła, z tyłu wyryte było jego imię, a z przodu wyrzeźbione były dwa splecione ze sobą krzewy cierni, symbolizujące poziom duchowego mistrza. Nawet Tang San, który był potomkiem kowala, nie potrafił stwierdzić, jaki metal został użyty do wykucia odznaki.

Po wyjściu z Sali Duchów Tang San szybko pobiegł w kierunku Akademii Nuoding, podążając za wskazówkami Ma Xiu Nuo. Tym razem zdecydował się na skrót, co pozwoliło mu skrócić czas podróży o co najmniej połowę.

Gdy w chwilę miał dotrzeć do akademii, nagle Tang San usłyszał znajomy dźwięk. Podświadomie zatrzymał się.

Dingdang, dingdang, dingdang…

Symbol młota oraz duży, nieco surowy budynek. Z wnętrza słychać było rytmiczne bicie, to była właśnie kuźnia.

Patrząc z zewnątrz, kuźnia ta była znacznie większa od domu Tang Sana, a odwiedzało ją mnóstwo gości.

Kowal, Tang San nie mógł nic zrobić, gdy przypomniał sobie słowa swojego ojca. Tang Hao powiedział mu kiedyś, żeby później znalazł pracę w kowalstwie, aby zarobić na utrzymanie.

Tylko czy teraz, skoro musi wykonywać pracę studencką, znajdzie jeszcze czas, żeby tu przyjść i popracować?

Można uznać, że Tang San, który dorastał w kuźni, jeśli chodzi o zawód kowala, miał pewne przywiązanie do kuźni. Uważnie przyglądał się pracy kowala, po czym biegł w kierunku akademii.

Aby ciało Wielkiego Mistrza szybko wyzdrowiało, Tang San wykorzystał pieniądze, które dał mu Wielki Mistrz, na zakup jedzenia w jadalni i przyniesienie go, następnie towarzysząc Wielkiemu Mistrzowi i jedząc razem z nim. Wielki Mistrz potrafił już chodzić i powiedział mu, że nie musi się nim opiekować. Wysyłając go w takie dni najpierw na zajęcia regularne. A także powiedział, żeby zerknął na książkę, którą dał mu Wielki Mistrz.

Opuszczając pokój Wielkiego Mistrza, Tang San wrócił do akademika dla pracujących uczniów. Tym razem sala siódma nie była znów pusta, byli tam praktycznie wszyscy, rozmawiali o czymś z roztańczonymi brwiami i promiennymi twarzami.

– Mały Sanie, wróciłeś. – Xiao Wu siedziała odchylona do tyłu na łóżku. Oczywiście, jej plecy opierały się o ich obecnie wspólną kołdrę.

– Xiao Wu, zaprowadź mnie do miejsca, które mamy posprzątać. Dotrzymam obietnicy i od dziś powierz to zadanie mnie.

Dotrzymywanie obietnic było podstawą dobrych manier. W tej kwestii Tang San przez cały czas radził sobie bardzo dobrze.

Xiao Wu rzuciła mu szybkie spojrzenie.

– Ciągle coś zamiatasz, ach, jakie to dla ciebie tanie, przecież odtąd nie musisz już zamiatać. – powiedziała.

Tang San był zaskoczony.

– Dlaczego?

– Czy uważasz, że siostra Xiao Wu robi coś bez powodu? Ten kolega Xiao Chen Yu załatwia ludzi do wykonywania naszej pracy uczniów pracujących. Potem nie będziemy już musieli tego robić, ale nadal, tak jak poprzednio, weźmiemy zapłatę. Tak się przechwalałeś, ale tym razem nic z tego nie będzie. – Xiao Wu powiedziała z lekkim zadowoleniem.

Tang San, chichocząc, dodał, że choć dotrzymał obietnic, wcale nie był osobą, która ugina się łatwo.

– Wyszło całkiem nieźle. Od tej pory jesteś siostrą Xiao Wu całej akademii Nuoding.

Xiao Wu siedziała prosto, obejmując kolana, jej mała twarz była zarumieniona i ciekawie patrzyła na Tang Sana, mówiąc.

– Jaki był rezultat Twojej decyzji o oszacowaniu w Sali Duchów?

– Zrobione. Już teraz jestem mistrzem duchowym. – powiedział Tang San.
 

piątek, 7 marca 2025

Soul Land - Rozdział 12.2

Rozdział 12.2 - Siejąca Zamęt Metoda Młota Wiatru (2)

Tłumacz: gerasik19999

Korekta: Seft-chan

 

– Oczywiście, że jestem pewien, że to ja obudziłem ducha tego dziecka. To jest to dziecko, o którym ci wspominałem, obdarzone wrodzoną, pełną mocą duchową, którego duchem była Niebiesko-srebrna Trawa. On już zdobył pierścień ducha, dlatego będę cię niepokoił. Sisi wciąż na mnie czeka, więc pójdę pierwszy. – Su Yun Tao powiedział z krzywym uśmiechem.

Skończywszy mówić, poklepał Tang Sana po ramieniu i szybko wyszedł.

Patrząc na odchodzącego Su Yun Tao, stary duchowy mistrz, Ma Xiu Nuo, nie mógł powstrzymać się od pokręcenia głową.

– Kolejny młodzik zaślepiony miłością. Szkoda, że Sisi ani trochę do niego nie pasuje. Serce tej dziewczyny jest zbyt wielkie, jak mógłby ją usidlić?

Tang San stał przed biurkiem Mistrza Ma Xiu Nuo i słysząc jego pomruki, był nieco zniecierpliwiony.

– Witaj Wielki Mistrzu, Ma Xiu Nuo.

Ma Xiu Nuo uśmiechnął się lekko i spojrzał na Tang Sana.

– Dziecko, nie musisz nazywać mnie Wielkim Mistrzem, nie jestem nim. Nazywaj mnie Dziadkiem Ma Xiu Nuo. W tym roku kończę 81 lat, biorąc pod uwagę mój wiek, nie powinno być problemu w nazywaniu mnie dziadkiem.

Miły i przyjazny głos mężczyzny od razu poprawił wrażenie Tang Sana na jego temat.

– Witaj, dziadku Ma Xiu Nuo. – odpowiedział szybko Tang San.

– Chodź, zabiorę cię na test zaawansowania. Jesteś bardzo miłym dzieckiem. Szkoda, że twój duch to trawa. – powiedział Ma Xiu Nuo i się uśmiechnął.

Mówiąc, Ma Xiu Nuo zabrał swojego nowego przybranego wnuka, ciągnąc Tang Sana za rękę i wyprowadzając z biura. Przeszli przez drugie piętro, idąc w głąb budynku Sali Duchów.

Gdy dotarli do końca półpiętra, przed Tang Sanem pojawiły się wielkie sklepione drzwi.

– Tutaj jest pomieszczenie przeznaczone do testów zaawansowania ducha. Chodź, dziecko. – powiedział z lekkim uśmiechem Ma Xiu Nuo.

Mówiąc, otworzył drzwi najbardziej na lewo i wprowadził tam Tang Sana.

Gdy wszedł do środka, Tang San miał dziwne odczucie, wewnętrzna siła Tajemniczych Niebo poruszała się delikatnie, jakby w jakimś konkretnym rytmie.

To pomieszczenie było bardzo szerokie, ale też bardzo wysokie. Miało 200m2 a wielkie okno zapewniało dużo światła.

Tang San szybko znalazł powód jego dziwnego uczucia. Na wszystkich czterech ścianach widać było umieszczone niezliczone czarne kamienie wielkości pięści. To wyglądało, jak ten sam materiał, którego Su Yun Tao użył podczas przebudzania ducha.

Podłogę zdobył wielki złożony z płytek symbol miecza wskazującego w dół prosto na wejście.

Ten sam symbol był umieszczony na zewnątrz przed Salą Duchów.

Mistrz Ma Xiu Nuo zauważył, że Tang San patrzy na wzór na podłodze i powiedział z uśmiechem.

– Tutaj mamy najniższej rangi Salę Duchów znaną też jako Filię Sali Duchów. Na kontynencie wszystkie nawet najmniejsze miasta mają takie sale, jak nasza. Ponad Filiami Sal Duchów są Sale Duchowe poziomu Dziecka. Jeszcze wyżej są Sale poziomu Lorda. Zaczynając od poziomu Lorda, takie Sale są umieszczane w dużych miastach. W dwóch Cesarskich Stolicach są Sale na czwartym poziomie nazywane Salami Duchów Świętego. Piątym poziomem są Sale Papieskie. To nasze najbardziej wyniosłe miejsce. Nad salami Papieskimi jest tylko legendarna Sala Uświęceń Douluo. Tylko mistrz duchowy, który osiągnie poziom Douluo może tam wejść. Jest to też ostateczne miejsce, gdzie mogą udać się duchowi mistrzowie przed rangą Douluo, a także miejsce, gdzie wszyscy pragną się znaleźć.

Sześć rodzajów Duchowych Sal odpowiadało sześciu symbolom, o których mówił Wielki Mistrz. To Tang San już rozumiał.

– Dziękuję, że mi o tym powiedziałeś, dziadku Ma Xiu Nuo. Możemy zaczynać?

Ma Xiu-Nuo się roześmiał.

– Ach, ta dzisiejsza młodzież, wszyscy wykazujecie się zniecierpliwieniem. Dobrze więc, możemy zacząć. Pokaż mi swojego ducha, uwolnij swój duchowy pierścień.

Tang San poruszył się, stając na środku symbolu i unosząc prawą rękę, był całkowicie skupiony i miał spokojny oddech. Moc Tajemniczych Niebios połączyła się z Niebiesko-Srebrną Trawą, tworząc ciepły prąd, który skupiał się w jego dłoni.

Pojawiły się grube i mocne źdźbła trawy, błyskawicznie zawisły w powietrzu, żółty pierścień Węża Datura pojawił się pod stopami Tang Sana i powoli poruszał się w górę i w dół po jego ciele.

Z początku Ma Xiu Nuo miał delikatny uśmiech, ale już gdy pojawiły się źdźbła trawy, miał na twarzy szok.

– To… To jest Niebiesko-Srebrna Trawa?

W oczach Tang Sana było widać delikatny niebieski blask, który był efektem ubocznym wykorzystywania ducha tej trawy.

– Coś nie tak, dziadku Ma Xiu Nuo?

Ma Xiu Nuo przetarł oczy, z pewnością nie mylił go wzrok. Teraz jego wzrok skupił się na żółtym pierścieniu na ciele Tang Sana.

– To 100-letni pierścień, to naprawdę 100-letni pierścień. Nic dziwnego, że tak wielkie zmiany zaszły w duchu Trawy. Dziecko, nadal nie wiem, jak ci na imię.

– Nazywam się Tang San.

Ma Xiu-Nuo wypuścił długi oddech, uspokajając pobudzenie swojego serca.

– Mogę stwierdzić, że masz dobrego nauczyciela w Akademii. Jednak w przypadku nauczycieli, pomoc tobie w zdobyciu pierścienia 100-letniej bestii już jest czymś dość trudnym. Szkoda, że potencjał rozwojowy trawy jest niewielki, w przeciwnym razie mógłbyś zostać naprawdę potężnym duchowym mistrzem. Mimo wszystko twój duch jest przebudzony dopiero od kilku miesięcy.

Ma Xiu Nuo podniósł żółtą kryształową kulę ze stolika i podszedł, stając przed Tang Sanem.

– Przelej tutaj swoją duchową moc. Pokaż mi, jaki poziom udało ci się osiągnąć. Wedle teorii powinieneś być na jedenastym…

Ma Xiu Nuo nie wypowiedział jeszcze słowa Ranga, gdy kula w ręce Tang Sana zaczęła już błyszczeć mglistym żółtym światłem. To światło nie było silne, ale bardzo wyraźne.

– To… To jest… Trzynasty poziom mocy duchowej!

Ma Xiu Nuo spojrzał na Tang Sana, jakby zobaczył małego potwora.

– Czy to możliwe, że pierścień sam w sobie jest potężny i zwiększył poziom mocy duchowej? Jednak mimo to nie powinien podskoczyć o dwa poziomy, hmm. Dziecko, możesz mi powiedzieć, z jakiej bestii pozyskałeś swój pierścień?

 

← Poprzedni

Następny →

 

Soul Land - Rozdział 12.1

Rozdział 12.1 - Siejąca Zamęt Metoda Młota Wiatru (1)

Tłumacz: gerasik1999

Korekta: Seft-chan

 

Dwójka strażników przy bramie miała może 20 lat, moc duchowa na ich ciałach nie była wcale wyczuwalna. Na tyle, że miało się wrażenie, że nawet nie osiągnęli poziomu Duchowego Mistrza. Wygląda na to, że miasto Nuoding rzeczywiście było odległym miejscem. Po poziomie Sali Duchów można było stwierdzić, że to miasto nie miało żadnej wartości dla Cesarstwa Niebiańskiego Dou.

– Witaj wujku, jestem pierwszorocznym uczniem z Akademii Duchowej w Nuoding. Nauczyciel kazał mi tu przyjść, by zmierzyć rangę mojego ducha. – Tang San wskazał noszony mundurek, mówiąc do strażnika przy bramie.

Gdy zobaczyli insygnia akademii noszone przez Tang Sana, obaj strażnicy mieli w oczach zazdrosny błysk.

– Na to wygląda, w takim razie wejdź do środka. Gdy dotrzesz do recepcji na pierwszym piętrze, szukaj Duchowego Mistrza, Ma Xiu Nuo. On ci pomoże. – powiedział strażnik, który wcześniej odezwał się jako pierwszy.

– Dziękuję. – Tang San odpowiedział i pospiesznie wszedł do Sali Duchów.

Zazdrosne spojrzenia strażników podążały za nim, gdy wchodził.

– Gdybym od początku uzyskał przyjęcie do Akademii, może teraz byłbym Duchowym Mistrzem. Hej. Akademia Nuoding powinna mieć własne środki pozwalające przetestować moc Ducha. Powinno się przychodzić do nas po awansie, dlaczego to dziecko przybiegło tutaj? – powiedział jeden z nich.

– Kto wie, niezależnie od jego wieku, może jego nauczyciel wysłał go z jakąś wiadomością. Ciężko powiedzieć.

Dwudziestometrowa kopuła robiła pewien klimat. Gdy Tang San tylko wszedł do Sali Duchów, od razu wpłynął na niego tego rodzaju splendor. Cała kopuła Sali Duchów pokryta była freskami. W każdym małym kwadraciku widać było kolorowe wyobrażenia na temat wojennych dusz. Na dole błyszczało piękne złoto. Złoto i jadeit dawało poczucie jednocześnie spelndoru, jak i prostoty.

Wszędzie wokół widać było wielkie kryształowe okna. Słońce wpadało przez kryształowe okna i spadało na murale. Widać było błyski złotego światła, co powodowało jeszcze większe zaskoczenie i szok u ludzi.

Recepcja, gdzie była recepcja? Będąc pod wpływem tej atmosfery, Tang San zaczął szukać celu tej wycieczki.

W środku nie było zbyt wielu osób, widać było tylko kilku sprzątających służących. Tang San nie wiedział, jak znaleźć recepcję. Gdy szykował się, by podejść do kogoś i zapytać, zobaczył kogoś znajomego. Dokładnie mówiąc, wielkiego duchowego mistrza, który pomagał mu przy przebudzeniu. Posiadacza duszy Samotnego Wilka, Su Yun Tao.

Tang San szybko podszedł do niego. Teraz przy Su Yun Tao stała kobieta też będąca mistrzem duchowym. Jej sylwetka była wysoka i szczupła, ale dobrze rozwinięta. Jej twarz też można było uznać za piękność. Dwójka ludzi rozmawiała i się śmiała. Nie spostrzegli nawet, że mały Tang San się zbliżał.

– Wielki Mistrzu, Su Yun Tao! – zawołał Tang San.

Dzięki temu Su Yun Tao odkrył jego pojawienie się, jego towarzyszka wydała dźwięk zaskoczenia, mówiąc.

– Skąd się u nas wzięło tak małe dziecko? Jaki syn szlachcica przybył tu, by przejść przebudzenie ducha?

Su Yun Tao też nie mógł rozpoznać Tang Sana, mimo wszystko wiele dzieci przechodziło przy nim przebudzenie. Dodatkowo Tang San nie wyglądał już tak fatalnie przez swoje ubrania, jak wcześniej.

– Ty jesteś…

Widząc niepewną minę Su Yun Tao, Tang San szybko wyjaśnił.

– Mistrzu, jestem Tang San. Tang San z Wioski Świętego Ducha, który obudził Srebrno-Niebieską Trawę o pełnej mocy.

– A więc to ty, dlaczego tu biegniesz?

Ludzi z przebudzoną pełną mocą łatwo było zapamiętać. Su Yun Tao szybko przypomniał sobie o Tang Sanie.

– Nauczyciel pozwolił mi tu przyjść, by przejść test zaawansowania i sprawdzić rangę mocy duchowej. – Tang San szybko powiedział.

Su Yun Tao był w szoku.

– Już zdobyłeś pierwszy pierścień, ale szybko. To mundurek akademii, rzeczywiście zasłużyli na tytuł najlepszej szkoły w mieście, nauczyciele rzeczywiście się przykładają.

Towarzyszka Su Yun Tao, wyglądała na niezadowoloną tym, że została odsunięta na drugi plan.

– Yun Tao, nie przedstawisz mnie?

Su Yun Tao szybko dostrzegł zdenerwowanie towarzyszki i powiedział.

– Sisi, to jest dziecko, o którym ci wspominałem. To z pełną mocą ducha, niestety jego duchem jest trawa. W przeciwnym razie jego możliwości byłyby niezmierzone, ach! Zdobył już pierwszy pierścień, więc jest członkiem mistrzów duchowych. Muszę poprosić cię, byś tu chwilę poczekała. Muszę upewnić się, że dotrze do wielkiego mistrza Ma Xiu Nuo w recepcji.

Gdy Sisi usłyszała o pełnej mocy Duchowej Tang Sana, jej oczy rozbłysły na chwilę, jednak gdy dowiedziała się, że jego duchem jest trawa, pozytywne zaskoczenie zostało zastąpione przez pogardliwe spojrzenie, kiwając głową powiedziała.

– Idź, poczekam na ciebie.

– Dziękuję.

Pierwsze wrażenie Tang Sana nie było mylne i Su Yun Tao można było uznać za świadomego pracownika Sali Duchów.

Su Yun Tao poprowadził Tang Sana w bok, poprzez klatkę schodową na drugie piętro budynku. Dotarli na półpiętro. Tutaj Tang San był otoczony przez pokoje. Stamtąd Tang San widział całą salę pierwszego piętra. Nie trzeba mówić, że to musiała być część biurowa Sali Duchów.

Su Yun Tao oczywiście był niecierpliwy, by towarzyszyć Sisi, więc błyskawicznie zabrał Tang Sana do drzwi pokoju. Bez pukania pchnął drzwi, wchodząc.

– Ach, kto to, co za zuchwałość!

Nieco ochrypły głos odezwał się w pokoju. Biuro było dobrze oświetlone, a za szerokim biurkiem siedział starszy mężczyzna. W czystej, schludnej szacie mistrza duchowego z symbolem standardowych trzech mieczy, to pokazywało, że był wielkim mistrzem z bojową wojenną duszą.

– A więc to ty, Yun Tao. Dlaczego wy, młodzi, tak się spieszycie? W przypadku kultywacji duchowego mistrza trzeba się skoncentrować ze statecznym zachowaniem. W przeciwnym razie będziesz, jak ja i w pewnym momencie staniesz przed niemożliwym do pokonania wąskim gardłem 30 poziomu mocy duchowej.

Su Yun Tao odpowiedział nieco markotnie.

– Wielki mistrzu Ma Xiu Nuo, nie rozgaduj się tak. To dziecko przybyło, by otrzymać ocenę zaawansowania, zrzucę to na ciebie.

Relacje Su Yun Tao z tym starym mistrzem wyraźnie były dobre. Stary mistrz zachichotał. Gdy jego wzrok spadł na Tang Sana, był nieco zaskoczony.

– Yun Tao, jesteś pewny, że przyszedł przejść test zaawansowania, a nie przebudzenie ducha?

 

← Poprzedni

Następny →